Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

poniedziałek, 20 lutego 2017

Małgorzata Saramonowicz - Xięgi Nefasta

Czekałem na drugi tom XiągNefasa, nieco innej wersji tego, co znamy z Kroniki Galla Anonima. Czy ciąg dalszy historii porywa równie mocno?

Małgorzata Saramonowicz poprzez postać Galla Anonima, czyli tytułowego Nefasa, Niegodnego, kronikarza Bolesława Krzywoustego przedstawia nam wersję historii, która nie zmieściłaby się w żadnym z podręczników. Intrygi, morderstwa, żądza władzy i żądze cielesne, dyplomacja i wojna, bóstwa i upiory. Świat dynamiczny jak słowiańska dusza.
Drugi tom zabiera nas wraz z Nefasem do Zaświatów, gdzie szpieg udaje się śladem ukochanej Rangdy. Spotyka tam... starego znajomego, którego wolałby nie spotkać, mierzy się z okrutną prawdą, przechodzi przez przedziwne próby. Wraz z opuszczeniem Nawii zyskuje - ciekawy zabieg - nowe zdolności, które znacząco pomogą w późniejszym czasie; tym bardziej, że nadal musi strzec trójki dorastających dzieci, a w Zaświatach czas płynął inaczej...
Historyczne wydarzenia (zaskakujące podejście do Psiego Pola!) świetnie przeplecione losami bohaterów i łajdaków, nowa groźna postać również wprowadza nieco zamieszania, urastając do rangi największego złoczyńcy w tym tomie. Bardzo ciekawa jest scena ucieczki z gór, onirycznie groźna.  Swoją drogą groza w powieści jest ciągle obecna - mściwe upiornice wpływające na poczynania władców, upiorny albinos, boskie interwencje (kości Nefasa), pogańskie powstanie. Magia i zagrożenia duchowe są tu równie realne jak miecz i sztylet. Dynamicznej akcji nieco ujmują rozterki Nefasa, jego wewnętrzne dialogi i rozpaczanie, że nie może się udać tam, gdzie akurat by chciał.

czwartek, 16 lutego 2017

Petr Stanick - Młyn do mumi

Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że nie będzie to do końca zwyczajna książka, a nawet daleka od przyjętego pojmowania pojęcia normalności. Młyn do Mumii jest bowiem sygnowany jako „mistyczny porno-gastro thriller z XIX-wiecznej Pragi”, a to dość intrygujące określenie na gatunek literacki. Ostatecznie mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam i książka Petra Stančíka, za którą zresztą otrzymał jedną z najważniejszych, czeskich nagród literackich,  należy zdecydowanie do specyficznych.
Bohaterem książki Młyn do Mumii (ten intrygujące, ciężki do określenia tytuł ma swoje rozwiązanie dopiero na końcu powieści) jest równie nietuzinkowy komisarz Leopold Durman, który ściga sprawcę bestialskich mordów, których ofiarą padają listonosze. Po drodze poznajemy jeszcze kilka groteskowych spraw, nad którymi pracuje, a ich wyjaśnienie nie zawsze jest oczywiste i mieszczące się w kanonach tak zwanych ziemskich zdarzeń.

czwartek, 9 lutego 2017

Arkadiusz Rączka - Herezja


Wieki średnie często określa się mianem ciemnej i zacofanej epoki, 
z upodobaniem przywołuje się obrazy cuchnących i brudnych zaułków,
wspomina się o niesprawiedliwościach systemu feudalnego. 
Nasuwa się pytanie, co uznajemy za miarę postępu. 
W średniowieczu bardziej dbano o czystość duszy niż ciała.
(frg powieści)


Odkąd pamiętam fascynowały mnie czasy średniowiecza. Z czasem sięgałem po lektury bardziej wymagające, nie tylko beletrystykę, a także opracowania naukowe zawarte często w kilku tomach. Z wyjątkowym zamiłowaniem upatrzyłem sobie wczesne średniowiecze, tak okrutne i zarazem tajemnicze. Na szczęście na rynku pojawia się coraz więcej publikacji przedstawiających fantastyczny okres wypraw krzyżowych, krucjat i politycznych zawirowań tamtych czasów. Od niemal kanonicznych opracowań Stevena Runcimana „Dzieje wypraw krzyżowych”, Thomasa Asbridgea „Pierwsza krucjata”, po powieści niemal przygodowe, jednak mocno oparte na realiach historycznych jak: Trylogię Templariuszy Jacka Whyte`a i wspaniałą „Religię” Tima Willocks`a. Więc czytelnik interesujący się tym okresem z pewnością może znaleźć coś dla siebie.

środa, 8 lutego 2017

Michał J. Chmielewski - Złe

Chyba najbardziej przerażają nie te historie, które opowiadają o demonach, mrocznych zjawach, klątwach, czy krwiożerczych istotach. Największy strach wywołują te o największych potworach, które paraliżują strachem, mieszają zmysły, kaleczą psychikę i od  których często nie ma ucieczki. Tymi potworami są ludzie i to właśnie ich w swej makabrycznej książce Złe opisał Michał J. Chmielewski.
Wiele lat poniżeń, długie godziny strachu, bezsenne noce i jeden dzień, w którym wszystko to znajduje ujście.

wtorek, 7 lutego 2017

KLĄTWA NAGRODY GRABIŃSKIEGO

KLĄTWA NAGRODY GRABIŃSKIEGO
Czy jest sens robić plebiscyt na OkoLicy Strachu?

Z napisaniem tego felietonu nosiłem się dość długi czas. Chciałem w końcu wyrazić swój sprzeciw pseudo rankingom w sieciach księgarskich, konkursom i plebiscytom, w których to nie jakość nominowanych książek, a kasa, znajomości i moda na autora czy tematykę próbuje wciskać fanom literackiego horroru co jest dobre, a co złe. Co jest największym hitem, a co gniotem. 
Bodźcem, który szarpnął mną w końcu do napisania tego tekstu są wyniki plebiscytu Kostnicy – Złoty Kościej, które są dla mnie w kilku przypadkach porażające i z coraz większym zdziwieniem obserwowałem wrzucane posty na facebookowym profilu Kostnicy.

Od razu napiszę, ponieważ pewnie ktoś mi zarzuci żal i zazdrość z powodu, że OkoLica Strachu, która była nominowana w trzech kategoriach nie otrzymała żadnej nagrody. To nie żal, tym bardziej nie zazdrość. Szczerze gratuluję Łukaszowi Radeckiemu i Robertowi Cichowlasowi, Grześkowi Kopcowi i Arturowi Urbanowiczowi. Akurat Wam, Moi Drodzy to wyróżnienie się należało, chociaż jak zażartowałem w jednym z postów „Radecki to ma chyba monopol na Kościeja”. Nie zmienia to faktu i napiszę szczerze, że jestem rozczarowany. Chociaż, gdy z drugiej strony słucham np. podcastu Konglomeratu i widzę, że połowa gości wymienia OkoLicę jako największe, pozytywne zaskoczenie mijającego roku, to rozpiera mnie duma i radość. Gdy po wyprzedaży kolejnego dodruku piszecie kiedy będzie następny, to odpalam kolejne wiadomości z coraz większym zaskoczeniem i dumą. Dumą za OLSa, za redakcję i autorów, którzy z nami współtworzą czasopismo.

sobota, 4 lutego 2017

Złota era horroru. Najładniejsze okładki.

W listopadzie zeszłego roku napisałem post o najgorzej wydanych horrorach w latach 90 tych w Polsce. Wprawdzie opowiedziałem tylko o czterech okładkach, ale wpis spotkał się z dużym zainteresowaniem fanów literackiej grozy. Mało tego, dostałem prośby o kontynuację - powiedzmy, moich rozważań i napisanie także o najładniej wydanych horrorach. Sporo czasu minęło, więc należy spełnić dane wtedy obietnice i kontynuować temat Złotej Ery Horroru.
Nie będę wracał do sytuacji jaka wówczas panowała na rynku i popularności gatunku, to znajdziecie pobieżnie w poście o najgorszych okładkach (link).
Poniższe zestawienie oczywiście nie jest kompletne, każdy może sam zrobić podobne. Oczywiście okładki, które znajdziecie poniżej, są wyjątkowe, piękne, wspaniałe w moim subiektywnym odczuciu. Zapewne w dużym stopniu kierowałem się także wspomnieniami, co mogło przysłonić pewne graficzne niedociągnięcia. Więc chyba należałoby napisać, że jest to moja lista najwspanialszych okładek nie tylko patrząc na względy graficzne. Ok.

Zaczniemy od totalnego No. One! Muszę wspomnieć o tej powieści i o pierwszym wydaniu w Polsce. Wprawdzie premiera Imajici Barkera miała miejsce w 2002 roku i ominął ją szał lat dziewięćdziesiątych (moim zdaniem złota era przypada na lata 1990-1995), to jest to najwspanialsza okładka wydanego w Polsce horroru. Piszę to z taką samą pewnością, jak to, że czarne jest czarne.

środa, 1 lutego 2017

EGZORCYSTA William Peter Blatty/ frg


WYDANIE JUBILEUSZOWE 40. ROCZNICA

EGZORCYSTA
 William Peter Blatty
  
Przekład:
Dagmara Chojnacka
Jan Kałuża

                                          Dla Julie
 Gdy [Jezus] wyszedł  na ląd, wybiegł Mu naprzeciw pewien człowiek, który był opętany przez złego ducha…  już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy … A Jezus zapytał go: „Jak ci na imię?” On odpowiedział: "Legion…”
                                                                 
                                                                              Łk. 8:27 - 30            

JAMES TORELLO: Jackson zawisł na haku rzeźniczym. Był taki ciężki, że wygiął ten hak. Trzy dni tak wisiał, zanim wykitował.

FRANK BUCCIERI (chichocząc): Jackie, było widzieć tego kolesia. Grubaśny jak słoń. A jak go Jimmy rąbnął tym elektrycznym drągiem…

TORELLO (podniecony): To tańcował w kółko na tym haku, Jackie. A myśmy go jeszcze polali wodą, żeby ten elektryczny drąg miał lepsze przewodzenie. Jak się nie zaczął drzeć…
Fragment taśmy FBI z podsłuchu telefonicznej rozmowy członków Cosa Nostra, opowiadających o zamordowaniu Williama Jacksona. 


… nie ma innego wytłumaczenia dla niektórych okropności, jakich dopuszczali się komuniści. Jak ten ksiądz, któremu wbito w czaszkę osiem gwoździ… I tych siedmiu małych chłopców i ich nauczyciel. Odmawiali Ojcze Nasz, kiedy żołnierze ich złapali. Jeden z żołnierzy wyciągnął swój bagnet i uciął nauczycielowi język. A inny wziął pałeczki do jedzenia i powbijał je w uszy wszystkich siedmiu chłopców. W jaki sposób leczyć takie przypadki?
                                                                  Dr Tom Dooley


Dachau
Auschwitz
Buchenwald

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Oliver Onions - Na opak

Biblioteka Grozy Wydawnictwa C&T jest pewnego rodzaju zjawiskiem na polskim rynku literackiej grozy. Nazwiska autorów z najwyższej półki w niewielkiej, z grubsza stałej cenie. Oliver Onions, polecony mi przez Wojciecha Gunię, tylko utwierdza markę serii.

Mark Twain powiedział kiedyś:
"Klasyka to książki, które każdy chciałby znać, a nikt nie chce czytać."
Coś jest w tym stwierdzeniu - zawsze przed sięgnięciem po pozycję określaną tym mianem mam obawy, czy aby sprostam doniosłości dzieła. Dochodzi do tego znajomość kontekstu historycznego, społecznego, ba, literackiego - szczególnie w literaturze grozy znaczących.
Choć twórczość żyjącego na przełomie wieków Autora obejmowała różne gatunki, najbardziej znany jest ze swoich ghost stories, zwłaszcza z opowiadania  "The Beckoning Fair One". Otwiera ono zbiór "Na opak", pod tytułem "Zew pięknej".
Długie, szczegółowe, rozbudowane, bogate w opisy, przywiązane do detali. Piękny, bogaty i precyzyjny język Onionsa wciąga już od pierwszej strony, przypominając mi, dlaczego chcę i lubię poznawać klasykę. Abstrahując na razie od treści, przenosimy się w czasy, gdy człowiek nie był rozszarpywany przymusem natychmiastowości, bombardowany szumem informacyjnym, zmuszany do natychmiastowych decyzji i wyników. Czuć tu ducha przywiązania do pięknych, trwałych przedmiotów użytkowych, poszanowania ich, do pewnej elegancji - to świat, w którym wyjście z domu bez kapelusza jest nie do pomyślenia! W obliczu współczesnych nam fanaberii odzieżowych i  bylejakości to tchnienie tradycji i tęsknoty za, jakkolwiek by jej nie pojąć, normalnością.

wtorek, 17 stycznia 2017

Łukasz Orbitowski - Wigilijne psy

Moja pierwsza styczność z Autorem - każdy mi Go polecał, więc w końcu trzeba było się przekonać, czy rzeczywiście warto.
Warto i to z wielu względów.
Wznowienie zbioru Wigilijne psy zostało uzupełnione o parę innych opowiadań, ale wszędzie czuć specyficznego ducha. Brudu, buntu, gniewu, pasja wyraźnego odmalowywania rzeczywistości - paletą oszczędną w barwy niczym życie w dobro.
Pierwsze, co uderza w młodzieńczej twórczości Orbitowskiego to język. Nie twardy i brutalny, bo takie jest życie. Właściwszym określeniem byłoby: szczery. Autor bez litości przekłada brudne realia na słowa, nie oszczędzając zarówno wyobraźni czytelnika, jak i jego wrażliwości. Nie chodzi tu o dosadność, przekleństwa czy epatowanie rekwizytami rodem z gore. Podszyte czarnym humorem opisy, celne porównania, wszystko to dodaje ostrości przedstawianym konturom smutnego świata. Brudu tego nie zmywa nawet powracający jak uporczywy refren maj - czytając miałem wrażenie jeżeli nie jesiennej pluchy, to brudnej śniegowej brei wylewającej się z kolejnych stron. Autor nie przejmuje się też, komu podpadnie - pisze otwarcie, nie przejmując się metalami, łysymi, czytelnikami Wyborczej czy turbopoganami.

niedziela, 15 stycznia 2017

Carla Mori - Kostuszka

Brzostowscy wraz z ośmioletnią córką wiodą spokojne i szczęśliwe życie na południu Anglii. Z dala od rodziny, z którą nie zawsze się dogadywali, snują plany i marzenia na długie, wspólne lata. Jednak któregoś dnia w ich domu pojawia się włamywacz, z zimną krwią mordując Annę. Jej mąż staje się głównym podejrzanym i wspólnie z opieką społeczną decyduje o przekazaniu tymczasowej pieczy nad dzieckiem babce i ciotce, zamieszkującym w Polsce. Dotknięta głęboką traumą dziewczynka, z dnia na dzień pozbawiona obojga rodziców, ląduje w obcym kraju, wśród obcych dla siebie ludzi. Jeśli wydaje Ci się, że najgorszym dziecięcym koszmarem jest utrata rodziców, spróbuj sobie wyobrazić, co czuje, kiedy najbliżsi mu ludzie okazują się również najbardziej okrutni. Czasami jedynym schronieniem przed bólem bywa miejsce mroczne i niepokojące. Miejsce, w którym można dowiedzieć się zaskakującej prawdy o sobie...

sobota, 7 stycznia 2017

12 najlepszych thrillerów 2016 roku wg Oka

To ostatnie podsumowanie mijającego roku. Tym razem przedstawimy Wam dwanaście najlepszych thrillerów, które ukazały się w 2016 roku. Wybór nie był łatwy, przynajmniej w przypadku kilku tytułów, inne niemal z miejsca (zaraz po przeczytaniu) wskoczyły do podsumowania. 
Poniższe podsumowanie to książki, które przeczytaliśmy. Od razu napiszę, że pewnie nie wszystkie tytuły, które zebrały pozytywne oceny na innych stronach czy blogach mieliśmy szansę przeczytać. Mimo to, rok 2016 należy uznać za udany. Z drugiej strony, kto przeczytał wszystkie zaplanowane powieści, w gonitwie codziennego życia? 
Niestety w tym roku polskich autorów niemal zabrakło i znajdziecie tutaj jeden tylko krajowy tytuł, który zamyka dwunastkę. Mało tego, dla wielu może być to szokiem, ponieważ książka została wydana jako vanity press (mówiąc ogólnie - wydanie książki finansuje się z pieniędzy autora). Jednak jak nie raz podkreślałem i w tym modelu (?) znaleźć można świetne pozycje. Oczywiście w zdecydowanej mniejszości, jednak są.
Po raz pierwszy postanowiliśmy przypisać miejsca przedstawionym powieściom. We wcześniejszych topkach po prostu podawaliśmy tytuły. Tym razem chcemy pokazać prawdziwe nasze hity!
Nie będziemy także rozpisywać się w temacie fabuły, to znajdziecie na stronie każdego wydawcy. 
Więc zapraszamy. 

12 NAJLEPSZYCH THRILLERÓW 2016 ROKU WG 

OKIEM NA HORROR


1. ISTOTA ZŁA - Luca D`Andrea (wyd. WAB) 
2. HIPOTEZA ZŁA - Donato Carrisi (wyd. Albatros)
3. WYSPA POWROTÓW - Peter May (wyd. Albatros)
4. ZAWSZE KTOŚ PATRZY - Joy Fielding (wyd. Świat Książki)
5. SIOSTRY KRWI - Graham Masterton (wyd. Albatros)
6. ZABÓJCA Z SĄSIEDZTWA - Alex Marwood (wyd. Albatros)
7. PARA ZZA ŚCIANY - Shari Lapena  (wyd. Zysk i s-ka)
8. DZIEWIĘĆ DNI - Gilly Macmillan  (wyd. Świat Książki)
9. WIOSKA MORDERCÓW - Elisabeth Herrmann (wyd. Prószyński i s-ka)
10. WYSPA STRACHU - Hakan Ostlundh (wyd. Jaguar)
11. CZARNE JAK MOJE SERCE - Antti Tuomainen (wyd. Albatros)
12. WYKLUCZENI - Aleksandra Szałek (Novae Res)




piątek, 6 stycznia 2017

Tomasz Siwiec - Tam, gdzie rozkwitają serca

Tomasz Siwiec pod koniec roku wypuścił na rynek swój najnowszy projekt, który można zakupić na internetowych aukcjach. Autor wydanych kilkudziesięciu opowiadań głównie w klimatach horroru ekstremalnego, założyciel kilku projektów literackich i akcji, której celem było zbieranie pieniędzy na chore dzieci. Tym razem zebrał w zbiór opowiadania, w zdecydowanie lżejszym gatunku niż te, które mogliśmy przeczytać chociażby w: "Czterech echach grozy", "11 grzechach głównych" i "Liturgii plugastwa".

"Tam, gdzie rozkwitają serca" to zbiór siedmiu opowiadań. Opowiadań innych, patrząc na dotychczasową twórczość autora, znaną z przytoczonych powyżej tytułów.
Powiem szczerze, że po zapoznaniu się ze wstępem autorstwa Magdy Paluch, z dużą rezerwą podchodziłem do czytania tych tekstów. Zastanawiałem się co tym razem Tomasz nam zaserwował, tym bardziej, że kilkakrotnie podkreślał, że to jego taki dość osobisty projekt, jakby próba sprawdzenia się w nowej odmianie literackiego horroru.

piątek, 30 grudnia 2016

Patrick Ness - Siedem minut po północy

Są opowieści, które na piersi kładą potężny głaz, nie pozwalają oddychać i oblewają ciało zimnym potem. Napełniają potężnym odczuciem paniki, smutku, obezwładniającego strachu. Nie dają spać po nocach. Czasem - gdy pozwolą zapaść w krótki, urywany sen - przynoszą chwilową nadzieję, nawet ukojenie. Niestety te najmroczniejsze historie wybudzają z krzykiem i na nowo dają o sobie znać. Bo te opowieści to nie zmyślone koszmary, ale rzeczy, które w naszym życiu dzieją się naprawdę.
Tym właśnie jest książka Siedem minut po północy autorstwa Patricka Nessa, która powstała na podstawie pomysłu Siobhan Dowd – przedwcześnie zmarłej na raka. Ness postanowił niejako za nią dokończyć tę opowieść, a efekt ten wyszedł mu ostatecznie znakomicie.  
Może takich historii było już wiele, a Siedem minut po północy powiększa ich kanon. Jednak jest w tej opowieści coś innego – baśniowego, złowrogiego, porażającego, epatującego skrajnymi odczuciami. To coś przychodzi siedem minut po północy i nawiedza trzynastoletniego Conora. Nachodzi go pod postacią wielkiego, potwornego drzewa i namawia do wyjawienia najstraszliwszej prawdy, niezakłamanej opowieści, którą Conor trzyma głęboko w sobie i nigdy, przenigdy nie chciałby komukolwiek wyjawić.

środa, 28 grudnia 2016

12 najlepszych horrorów 2016 roku wg Oka



Pamiętam, że we wrześniu napisałem post, na który z lubością powoływał się Mariusz "Orzeł" Wojteczek zarzucając mi błędną ocenę, że mijający rok 2016 nie wniósł nic szczególnego dla literackiego horroru w Polsce. Dzisiaj nie opublikowałbym tego wpisu, ponieważ gdy podsumujemy cały okres 2016, to zmieniło się dużo. Rok temu (2015), podobnie jak w tym, pierwsze trzy kwartały były podobnie jałowe i dopiero końcówka roku 2015 przyniosła kilka dobrych premier. I chyba stanie się to regułą, że trzeba cierpliwie wyczekać do końca z rzucaniem osądów. Mam nauczkę.

Czy fani literackiego horroru mogą być zadowoleni? Czy są powieści, które okazały się hitem? Czy ukazały się książki długo oczekiwane i po przeczytaniu ich możemy powiedzieć, że to była świetna lektura? Odpowiedź na powyższe pytania brzmi: TAK.
Bardzo cieszy, że wśród największych hitów mijającego roku (który zaprezentuję poniżej) znaleźli się i polscy autorzy, tym bardziej, że nie są tak nagminnie wydawani jak zagraniczni. Wśród dwunastu książek, które wg mnie są najlepszymi książkami mijającego roku znalazły się nowości i wznowienia. 
Ponieważ do dzisiaj toczą się dyskusje, gdzie kończy się literacki horror, jakimi atrybutami się posługuje i czy ta, czy inna powieść jest horrorem, to obok książek, które nie pozostawiają wątpliwości co do przynależności gatunkowej, znajdą się w poniższym podsumowaniu także tytuły, które przez wielu z Was za horror mogą być nie uznane, jednak wg mnie należy o nich wspomnieć, ponieważ jak napisałem - granica literackiego horroru jest dość płynna, a i samych gatunków literackiej grozy jest bez liku. 
Podsumowujemy więc tytuły, które trafiły na księgarskie półki. 
Poniższy spis tytułów nie jest ułożony chronologicznie, przypisane miejsca nie oznaczają że ta, czy inna powieść jest w pierwszej trójce najlepszych książek 2016. Powyciągałem je z biblioteczki, leżą obok mnie i po kolei będę je przedstawiał. Nie obawiajcie się także, że będę opowiadał fabułę i zakończenie. Ten wpis ma na celu podpowiedzieć Wam, po jakie książki należy sięgnąć. Oczywiście możecie nie zgodzić się z moimi typami najlepszych książek 2016 roku, to przecież subiektywne podsumowanie oparte na wrażeniach, a nie sklepowych TOPkach, czy ocenach na lubimyczytać.pl, które swoją drogą pozostawiają wiele do życzenia i namawiam, aby się nimi nie sugerować przy doborze lektury.
Więc zaczynamy.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Pradziadek ekstremy. O „Mnichu” M. Lewisa.

Piotr Borowiec
Pradziadek ekstremy. O „Mnichu” M. Lewisa.

Podobno panuje powszechne rzekomo przekonanie, iż klasykę trzeba znać. Owszem, w czasach mojej szkolnej edukacji był to swoisty dogmat, wedle którego układano i realizowano programy nauki języka polskiego. Uczeń musiał czytać „Nad Niemnem” a nauczyciel tłumaczyć nieszczęśnikowi, iż Orzeszkowa wielką pisarką była. Bardzo dużo powiedzano już w dyskusji nad nieszczęsnym kanonem i kwestią, czy oby  zmuszanie młodych ludzi do czytania archaicznych książek, pisanych językiem, którego nie rozumieją, o problemach, które ich nie dotyczą, nie zniechęca młodzieży do czytania. Coś w tym jest, moje polonistki robiły co mogły, aby nam obrzydzić literaturę. Fakt, że jeszcze w tym kraju ktokolwiek  cokolwiek czyta, uważam za gigantyczną porażkę systemu edukacji Polski końca XX wieku.

niedziela, 18 grudnia 2016

Mark Z. Danielewski - Dom z liści

Johnny Wagabunda, były pracownik salonu tatuażu w Los Angeles, znajduje notes Zampano, starszego pana i odludka, który zmarł w swoim zagraconym mieszkaniu. Notes zawiera opatrzoną licznymi przypisami historię "Relacji Navidsona".
Fotoreporter Will Navidson wprowadził się z rodziną do nowego domu - dalsze wydarzenia zostały zarejestrowane na taśmach filmowych oraz w postaci wywiadów. Od tamtej pory Navidsonowie stali się sławni, a Zampano - robiąc notatki na luźnych kartkach papieru, serwetkach i w gęsto zapisanych notatnikach - skompilował wyczerpującą pracę na temat wydarzeń w domu przy Ash Tree Lane.
Jednakże ani Wagabunda, ani nikt z jego znajomych nigdy nie słyszeli o "Relacji Navidsona". Teraz zaś im więcej Johnny czyta o domu Navidsonów, tym bardziej zaczyna się bać i popadać w paranoję. Najgorsze jest to, że nie może potraktować znalezionych zapisków jako zwykłych majaczeń starego wariata. Zaczyna zauważać zachodzące w otoczeniu zmiany...
Książka niepospolicie oryginalna. Nie sposób oderwać się od lektury - tak jak nie sposób jej zapomnieć. "Dom z liści" trzyma w napięciu, przeraża i jest inny niż wszystkie książki, które znacie.
Notka wydawcy.

piątek, 16 grudnia 2016

Krwawnik 2. Opowiadania z pozornie martwej strefy


Groza jednych przeraża, drugich odstręcza, a jeszcze innych bawi. Horror to kondensacja nieraz ambiwalentnych odczuć, które mają demaskować najczarniejsze charaktery i scenariusze. Horror to doszukiwanie się korzeni zła i przedstawienie ich w rozmaitej formie.
Wszystkie te cechy powieści grozy można znaleźć w drugiej odsłonie Krwawnika, opowiadań z pozornie martwej strefy. Antologia jest pomysłem Piotra Dubasa z portalu Kostnica.com.pl, który zaprosił do projektu siedemnastu twórców polskiej grozy. W Krwawniku 2 znajdziemy więc szesnaście opowiadań i komiks.
Najnowsza odsłona Krwawnika nie ma jednego, ustalonego tematu, do którego musieliby odwoływać się autorzy, dlatego też w Pozornie martwej strefie znaleźć można dużą różnorodność. Siedemnastu twórców w rozmaity sposób spogląda na pojęcie grozy. Mamy więc opowieść o tym, że za wszystko w życiu trzeba płacić, zwłaszcza gdy wchodzi się w konszachty z tajemnymi mocami. Znajdziemy też w kilka perwersyjnych opowiadań, które przestrzegają przed tym, by uważać czego sobie życzymy, albo jakie mroczne istoty przyzywamy. Przeczytamy też o morskich opowieściach z dreszczykiem, czy przedmiotach, w których pozostało echo śmierci. W antologii nie zabrakło także opowiadań, których mrok wywodzi się z wnętrza człowieka, z jego charakteru i przemyśleń, są też takie historie, w których odnajdziemy drugie dno.

środa, 14 grudnia 2016

Polski horror. Podsumowanie 2016 roku



Gdy rok temu pisałem felieton o nowej fali w polskiej literaturze grozy, to wyraziłem w nim nadzieję, że to początek nie tylko nowej jakości w polskim horrorze, ale i może bodziec, który spowoduje, że polskiego horroru będzie więcej. Minął rok i myślę, że można już podsumować dwanaście miesięcy 2016 roku.
Nie boję się powiedzieć, że to był jeden z najlepszych okresów polskiej grozy, więc jakby moje życzenie się spełniło. Oczywiście były lepsze i gorsze momenty, słabe tytuły, ale i premierę miały długo wyczekiwane powieści. Niektórzy autorzy zniknęli w czterech ścianach swoich domostw, pojawili się nowi i nowe projekty, wydawnictwa i konferencje.
Od blisko dwóch dni, przypominam sobie to co działo się w mijającym roku i co chwila kolejna kartka brudnopisu jest zapisywana kolejnymi hasłami. Świadczy to o tym, że działo się dużo skoro ołówek stał się moim nieodzownym przedmiotem spoczywającym w kieszeni kurtki. Wreszcie gdy mam wrażenie, że  zanotowałem już wszystko, to nagle coś sobie przypomina i szukam karteluszek z notatkami.
Pomimo, że starałem się ująć wszystko, to zapewne po publikacji postu coś mi się przypomni, lub w komentarzach napiszecie "A o tym to zapomniałeś?". Piszcie! Obowiązkowo. Dlatego z góry przepraszam, jeżeli kogoś lub jakieś wydarzenie pominąłem. Zdaję sobie sprawę, że nie jest możliwe wyszczególnienie każdej książki czy projektu. Wybaczcie także to, że nie zrobię tego chronologicznie, a postaram się podzielić wszelkie horrorowe wydarzenia na kilka punktów. Ważna jeszcze jedna uwaga. Ponieważ Okiem na Horror nie zajmuje się publikacjami elektronicznymi i internetowymi a tylko papierowymi, więc pominę te pierwsze.

Ed i Lorraine Warren - Demonolodzy. Bezsenne środy z Wielkim Bukiem

Nie wierzysz w duchy, demony, ani w diabły? Nie wierzysz w odwieczne zło, które czai się w cieniu, czujnie obserwuje i kusi naiwnych? Nie wierzysz, że istnieją siły, które w jednej chwili mogą przeniknąć do naszego świata niezauważenie, mogą omotać czyjeś serce i przejąć jego ciało? Nic nie szkodzi, bo wcale nie trzeba patrzeć w otchłań, wcale nie trzeba spoglądać w tę ciemność, ten mrok, te głębiny, by one patrzyły na Ciebie. Tak, na Ciebie, drogi Czytelniku. I być może parskniesz teraz z pogardą, szepniesz do siebie „co za bzdura!”, klikniesz dalej i zapomnisz o wszystkim, ale to nie zmieni faktu, że gdzieś po drugiej stronie lustra, gdzieś obok, gdzie nie dosięga światło dnia, coś zachichocze złowieszczo, odparsknie złośliwie i ruszy na łowy, szukając kolejnej ofiary.
W ten właśnie drugi świat wierzyła para najsłynniejszych współczesnych demonologów, niezwykły duet, który połączyło duchowe braterstwo, tropiciele zjawisk nadprzyrodzonych, zwalczający odwieczne zło. Przed Wami „Ed i Lorraine Warren. Demonolodzy” i ich historia spisana przed Geralda Brittle.
Któż z nas, maniaków grozy, nie zna opowieści o horrorze z Amityville? Któż z nas nie słyszał o nawiedzonej lalce zwanej Annabelle, która niemal zniszczyła życie trojga młodych ludzi? Komu z nas wciąż jeszcze obca jest historia poltergeista z Enfield? To nazwy, imiona, miejsca, które owładnęły współczesną popkulturę grozy, które wskrzesiło kino, a które łatwo wpadają w ucho i kuszą, by poznać ich prawdziwą historię. Jeśli sprawdzimy te hasła, to niemal pierwszym powiązaniem będą oni – Ed i Lorraine Warren. On był jedynym świeckim demonologiem uznanym przez Watykan, ona posiada pewne niezwykłe zdolności, dzięki którym potrafi wyczuwać obecność z innego wymiaru. Wielu uznaje tę parę za oszustów, spryciarzy, którzy w erze największego duchowego upadku Stanów Zjednoczonych postanowili zarobić na ludzkim strachu, ale jedno w tym jest pewne – z ich doświadczenia korzystał oficjalnie Kościół Katolicki w Stanach Zjednoczonych, a dowody ich działalności intrygują także dzisiaj.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Grzegorz Gajek - Malowidło. Recenzja #2


 Ta książka intrygowała mnie od dawna. Ciekawy opis na okładce i nazwisko autora  zachęcały do zapoznania się z tą powieścią, co też uczyniłem. W „Malowidle” poznajemy losy Karola, typowego faceta średnim wieku. Karol, chcąc uciec od problemów, od całego zgiełku miasta i przeszłości staje się właścicielem starego domu gdzieś na Śląsku. Ale od przeszłości nie można uciec tak łatwo…
Pierwsze co uderzyło mnie w tej powieści to niesamowity język i styl autora. Jest elegancki, kunsztowny, błyskotliwy. Czytając najnowszą powieść Gajka czułem zadowolenie i zachwyt, że tak można pisać i to powieść grozy. Nad całym „Malowidłem” unosi się aura tajemniczości, mistycyzmu, czegoś ulotnego i niedostrzegalnego gołym okiem. Autor doskonale buduje napięcie, potęgując elementy zagrożenia i zaskoczenia. Jak na Grzegorza Gajka znalazłem też te mocniejsze fragmenty, co tylko jeszcze bardziej mnie ucieszyło. Żałowałem, że za „Malowidło” nie wziąłem się wcześniej.
Sam temat jest tak bardzo eksploatowany, że by móc jeszcze coś z niego czknąć trzeba nie lada odwagi i pomysłowości. Gajek wychodzi z tej opresji obronną ręką, a nawet powiedziałbym, że dwiema. Nawiedzony