Okiem na Horror

Okiem na Horror

,

,
NAJNOWSZE PATRONATY OKA

niedziela, 23 kwietnia 2017

Radykalny wywiad - Przemysław Piotrowski

Cześć Przemku.

Cześć Sebastian!

Na dniach premierę będzie miała Twoja najnowsza powieść„Radykalni. Terror”. Książka ta wywołuje duże emocje jeszcze przed premierą pomimo, że mało kto ją już czytał. Jak myślisz co jest tego powodem?

Powodów jest wiele, bo dotyka bardzo drażliwego w dzisiejszych czasach tematu, czyli islamu i jego wpływu na kulturę europejską. Z tym łączy się natomiast szereg innych rzeczy jak: poprawność polityczna, migracja, oskarżenia o ksenofobię, rasizm, islamofobię. Przecież przez lewicowych dziennikarzy czy niektórych ludzi, którzy nie przeczytali nawet zdania z tej książki byłem nazywany rasistą, ksenofobem, ONR-owcem, a nawet nazistą czy faszystą. To zaślepienie powoduje, że nie są w stanie spojrzeć na problem islamu nieco bardziej krytycznie, a przynajmniej obiektywnie, pomijając fakt, że zapewne nigdy nie mieli do czynienia z muzułmaninem (prócz telewizji i właściciela pobliskiego kebaba), nie wspominając o przeczytaniu Koranu czy Sunny). Przecież ta ideologia, szczególnie w swojej radykalnej wersji, jest groźna i niebezpieczna, co pokazują dziesiątki ostatnich zamachów czy twór w postaci Państwa Islamskiego. Koran i Sunna są pełne nawiązań do nienawiści wobec niewiernych (czyli wszystkich, którzy nie wierzą w Allaha) i nikt ani nic nie jest w stanie temu zaprzeczyć, bo te słowa są na papierze. Więcej, jeśli już mówimy o

czwartek, 20 kwietnia 2017

Krzysztof A Zajas - Oszpicyn

Kwietniowy czwartek, późny wieczór, zaczynam czytać książkę zachwalaną przez Wojtka Chmielarza „Oszpicyn” Krzysztofa A. Zajsa. Dochodzi godzina dwudziesta druga, zerkam na zegarek, jeszcze chwila, jutro trzeba rano wstać. Ponownie patrzę na elektroniczny wyświetlacz, dochodzi dwudziesta czwarta. Gdzie ten czas tak pędzi? Czytam dalej, tylko przez chwilę przebiega mi po głowie myśl, że jutro ciężki dzień. Druga w nocy, na siłę kładę się spać, z niechęcią odkładam książkę, zamykam oczy, jednak postaci i wydarzenia z kart powieści krążą mi przed oczami. Jak trudno jest zasnąć.
Nie często się zdarza, abym pomimo zmęczenia nie chciałem odłożyć czytanej lektury, a gdy to się stanie, to aby nadal „żyła” w mojej głowie. Co jest w niej takiego, że pochłonęła mnie całkowicie?

środa, 19 kwietnia 2017

Stephen King - Miasteczko Salem



Od wampirów nie sposób się uwolnić. To jeden z tych motywów i wątków w kulturze popularnej, które powracają bez względu na epokę, bez względu na wiek, czy moment historii. Wampir jako legenda, jako przestroga,  jako cień, upiór i wilk, jako zalotnica i ostatni kochanek… To mit, symbol, to antychryst wcielony, ten, który zstąpił na ziemię z otchłani ciemności. Wreszcie anty-wampir, potwór ujarzmiony, ułagodzony, o stępiałych kłach, niczym książę z baśni. Wampiry wracają, czy tego chcemy, czy nie, pomimo tego, że ich dzisiejsze portrety są niestety bardziej śmieszne niż straszne, a legenda niezbyt przerażająca w obliczu wyzutej z pierwotnego lęku współczesności.
Dlatego kiedy te nowe wampiryczne motywy zawodzą, a klasykę znamy już na pamięć, to warto sięgnąć kilka lat wstecz po jedną z najlepszych powieści w tym temacie, czyli „Miasteczko Salem” z 1975 roku autorstwa Stephena Kinga, a na nowo poczujecie zew krwi.

piątek, 14 kwietnia 2017

Ashan Ridha Hassan - Trupojad i dziewczyna

Ahsan Ridha Hassan zaprasza w świat baśni, ale nie do końca ten nam znany. Jest to obraz ukazany w zwierciadle, mroczny, niepokojący, balansujący
na skraju życia i śmierci.
„Trupojad i dziewczyna” to opowieść, która rozpoczyna się niezwykle groźnym wypadkiem, któremu ulega młoda dziewczyna. Zapada ona w śpiączkę, staje się „stygnącą”, a następnie - za sprawą czarnego kota - przenosi się w inny wymiar. Czy to sen na skraju śmierci, czy równoległy świat – ostatecznie trudno stwierdzić.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Ken Liu - Ściana burz. Fragment powieści.

SZEPCZĄCA BRYZA



Rozdział pierwszy
Wagarowicze
Pan: drugi miesiąc szóstego roku Rządów Czterech Spokojnych Mórz
Posłuchajcie mnie, panie i panowie.
Niech me słowa wymalują wam sceny wiary i odwagi.
Książęta, generałowie, ministrowie i służki, każdemu nieco uwagi.
Czym jest miłość dla księżniczki? Przed czym drżą królowie?

Jeśli trunkiem poluźnicie mi język i serce rozgrzejecie monetą,
wszystko wam zdradzę…

sobota, 8 kwietnia 2017

Tana French - Zdążyć przed zmrokiem


Ostatnio na stronie Facebook bloga Okiem na Horror mogliście przeczytać, że trudno przebić pierwszą pozycję z kryminalnej serii wydawnictwa Albatros, którą była książka Alex Marwood „Dziewczyny, które zabiły Chloe”.  Czwarta część z tego cyklu – „Zdążyć przed zmrokiem”, której autorka jest Tana French, ten fakt potwierdza. Jest to powieść, która we mnie osobiście pozostawiła głęboki niedosyt.

Autorka zabiera nas do irlandzkiego miasteczka Knocknaree, w którym dwadzieścia lat wcześniej doszło do niewyjaśnionego do dziś zaginięcia dwójki dzieci. Trzeci chłopiec, który był tego dnia ze swoimi przyjaciółmi zostaje odnaleziony żywy, ale w głębokim szoku i zakrwawionym ubraniu. Z powodu doznanego psychicznego uszczerbku, nigdy nie przypomina sobie, co ich spotkało. Tajemnica tego, co przydarzyło się tej trójce, pozostaje więc nierozwiązana.
Dwadzieścia lat później w tej samej okolicy dochodzi do podobnej tragedii. Na stanowisku archeologicznym zostają odnalezione zwłoki dwunastoletniej dziewczynki. Po wstępnych oględzinach policja ustala, że została ona brutalnie zamordowana. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Rob Ryan. Nikt jednak nie wie, że to właśnie on był chłopcem, któremu przed laty udało się ocaleć. Ten fakt zdradził tylko swej policyjnej partnerce. Razem próbują ustalić, czy morderstwo dziewczynki ma coś wspólnego z zaginięciem jego przyjaciół z dzieciństwa. Być może właśnie to śledztwo doprowadzi go do poznania odpowiedzi na dręczące go od lat pytania.

piątek, 7 kwietnia 2017

Robert Dugoni - Grób mojej siostry

Ostatnio mam szczęście do ciekawych książek, co jak się możecie domyślić bardzo mnie cieszy. Nie ma nic gorszego niż czas zmarnowany na nudną powieść. ”Grób mojej siostry” to kolejny już tytuł, który otwiera cykl skoncentrowany wokół głównego bohatera. Tym razem jest to Tracy Crosswhite-oficer śledczy policji i zarazem siostra ofiary brutalnego mordercy.
Drugoni to nazwisko zupełnie mi obce, nigdy i nigdzie nie miałam okazji usłyszeć lub przeczytać  o jego twórczości. Dlatego po książkę sięgnęłam z dużym dystansem. Opis  zapowiada  świetną  lekturę, szata graficzna okładki też prezentuje się bardzo klimatycznie, więc moja ciekawość została rozbudzona. Ale z drugiej strony, ile już było takich tytułów, które miały odmienić  nasze życie, powalić na kolana itd. Zobaczcie jak będzie w tym przypadku:

Tracy Crosswhite przez lata kwestionowała fakty dotyczące zniknięcia jej siostry. Nie wierzy, że Edmund House, przestępca seksualny oskarżony i skazany za zamordowanie Sary, jest faktycznym sprawcą tej zbrodni. Licząc, że uda jej się odnaleźć prawdziwego mordercę i wymierzyć sprawiedliwość, Tracy wstępuje do policji i zostaje detektywem w wydziale zabójstw w Seattle, poświęcając się bez reszty tropieniu przestępców.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Wars i Sawa - Adam Podlewski

Każdy ma swojego ulubionego detektywa, bądź opcjonalnie parę detektywów. Najlepiej, jeżeli jest to mężczyzna i kobieta, wtedy oprócz roboty, którą muszą wykonać dochodzą relacje pomiędzy nimi. Zdarza się, że relacje zawodowe przechodzą na życie osobiste i zwykła partnerska więź przeradza się w więź partnerską inaczej. Ciekawa jest także druga opcja, gdy dwa zupełnie inne męskie charaktery zaczynają współpracować ze sobą, a przynajmniej starają się, chociaż na początku im nie idzie. Tak wiem. Schemat oklepany, znany z wielu filmów. W literaturze grozy, czy ogólnie pisząc fantastycznej, tego typu niemal oklepanych schematów jest mniej. Jednak odkąd pamiętam, zawsze z radością czytałem potyczki detektywów z wszelkiej maści potworami, obcymi czy zbirami innego gatunku niż ludzki. Pierwsze, co przychodzi mi do głowy to duet aspirant Kamil Stochard i agent Jerry Wilmowsky z Moherfucker HELL-P Eugeniusza Dębskiego, którzy walczą z sektą wyznawców Cthulhu, Maks i Stonka z cyklu Bóg Horror Ojczyzna Łukasza Radeckiego, gdzie w stworzonym przez autora, przedziwnym uniwersum, dwaj agenci służb kościelnych tropią wszelką herezje, aż w końcu mój ukochany, chandlerowski detektyw Garrett z serii książek Glena Cooka. 
Kończąc wstęp powiem tak. Każdy kto oglądał Piotra Fronczewskiego w Teatrze Telewizji, w spektaklu „Żegnaj laleczko” z pewnością zafascynowany jest noir kryminałem i facet w kapeluszu, i w prochowcu, zawsze wzbudzi w nim miłe wspomnienia. Dlatego tak polubiłem ten typ bohatera wpleciony w fantastyczną/grozową otoczkę.

sobota, 1 kwietnia 2017

Tony Persons - Rzeźnik

Ludzie na tym świecie zawsze będą próbowali cię zranić. Nie pozwól im na to. Nigdy nie pozwól im cię ranić.”
      

Tony Parsons zadebiutował w zeszłym roku Krwawą wyliczanką, dzięki której w bardzo krótkim czasie zdobył rzesze fanów. Mieliśmy okazję poznać wtedy detektywa  Maxa Wolfe’a, którego postać otworzyła trylogię  powieści o jego życiu i pracy w policji.

Rzeźnik okazał się być kolejnym tytułem, który zasługuje na uwagę wielbicieli dobrego  kryminału.

W Nowy Rok w północnym Londynie na jednym ze strzeżonych osiedli zostają znalezione zwłoki zamożnej rodziny. Bestialsko zamordowani zostali wszyscy jej członkowie z wyjątkiem najmłodszego dziecka, które zniknęło. Narzędzie zbrodni – pistolet do ogłuszania bydła przed ubojem – prowadzi Wolfe’a do zakurzonej sali Muzeum Zbrodni Scotland Yardu. Wydaje się, że mordercą musi być człowiek, którego przed trzydziestu laty policja nazwała Rzeźnikiem. Ale Rzeźnik odsiedział już swoje w więzieniu, a dziś jest stary i umierający. Czy to możliwe, by znów zaczął zabijać? Czy morderstwo tej niewinnej rodziny było bezmyślną masakrą ze strony szalonego psychopaty, groteskowym hołdem naśladowcy dla swego mistrza czy próbą wrobienia w morderstwo umierającego mężczyzny? Max wie, że jak najszybciej musi odnaleźć zaginione dziecko i powstrzymać mordercę, zanim ten zniszczy życie kolejnej niewinnej rodzinie lub zapuka do jego własnych drzwi.
Okazuje się, że nawet z pozoru najszczęśliwsze rodziny potrafią skrywać mroczne sekrety, za które ktoś jest gotów zabić…

środa, 29 marca 2017

Joe Hill - Strażak


Współcześni pisarze lubią powroty do przeszłości. Lubią nawiązywać do twórców sprzed lat, inspirować się ich ulubionymi dziełami, tworząc wszelkiego rodzaju hołdy, licząc na to, że pewnego dnia, ktoś porówna ich do idoli, do tych, którzy stanęli swojego czasu na piedestale i do dzisiaj stanowią gatunkowy kanon. Joe Hill nie musiał szukać daleko. Będąc synem kultowego twórcy horroru i grozy jakim jest Stephen King, porównanie narzuca się niemal samo, tym bardziej, jeśli syn postanawia podążać ścieżką pieczołowicie udreptaną przez ojca. I póki wyznaczony szlak pozostawał szlakiem, a czujne oko ojca nawracało syna z bocznych, błędnych ścieżek, to wszystko szło jak po maśle – oryginalne opowiadania, doskonałe komiksy, powieści z własnym rockowym sznytem, miejscami zabawnie nawiązujące do uniwersum Kinga, niczym niespodzianki dla fanów ich prozy. Aż do momentu, w którym nie przyszedł czas, by dorównać ojcu. I tutaj nie było już szansy na powodzenie.
Miała być satyra, miała być baśń à la „Władca Much”, a okazało się, że „Strażak” to nieudolna próba dogonienia pewnych wzorców gatunkowych, powieść, która na tle dorobku twórczego Joe Hilla nie ma w zasadzie nic do zaoferowania. Świetny koncept, kilku intrygujących bohaterów i ponad osiemset stron opowieści, która spłonęła na panewce.

sobota, 25 marca 2017

James Rollins i Rebecca Cantrell - Ewangelia krwi

James Rollins na polskim rynku ma już ugruntowaną pozycję autora świetnych powieści sensacyjno-przygodowych. Jeżeli dobrze policzyłem , to wydawnictwo Albatros wydało w sumie dziewiętnaście tytułów Rollinsa. Ze wstydem muszę przyznać, że dopiero teraz sięgnąłem po jedną z nich. Książka napisana wspólnie z Rebeccą Cantrell “Ewangelia krwi”, to pierwsza część cyklu o zakonie sangwinistów. Właśnie na dniach premierę miała trzecia część przygód bohaterów, z którymi miałem przyjemność zetknąć się w “Księdze krwi”. To wybuchowa mieszanka powieści sensacyjnej, przygodowej, historycznej i horroru. Mogłoby się wydawać, że takie pomieszanie gatunków nie może przynieść nic dobrego. Jest jednak wręcz przeciwnie. To dynamiczna i pełna zwrotów akcji powieść, osadzona w klimatach znanych czytelnikowi po części, chociażby z powieści Toma Knoxa czy Dana Browna,  chociaż bardziej ubarwiona historycznie. To co zainteresowało mnie najbardziej, to elementy horroru, które znajdujemy na kolejnych kartkach książki. Zapożyczeń jest dość sporo, więc z nadzieją na świetną lekturę, zabrałem się do czytania. 
Zacznijmy jednak od początku.

sobota, 18 marca 2017

Wspomnienie o Andrzeju Kuryłowiczu i Jamesie Herbercie.

Marzec. Wydawałoby się, miesiąc jak każdy. Jednak nie. Gdy świat powoli budzi się do życia po zimowym letargu, ja, podobnie jak co roku, myślami jestem z dwojgiem fantastycznych ludźmi, których wśród nas już nie ma. Myślę o nich i uświadamiam sobie, jak dużo zawdzięcza im literacki horror wydawany w Polsce. 
Powrócę na chwilę do deszczowej jesieni 1990 roku, gdy pierwszy raz w księgarni zobaczyłem dwie powieści Jamesa Herberta, i trzy lata później, gdy z zaskoczeniem i wielką radością odebrałem pierwszy z listów od Andrzeja Kuryłowicza - założyciela wydawnictw Prima Publishing i Albatros.

Obu nigdy nie miałem zaszczytu poznać osobiście, jednak wspomnienia o nich pozostają w mojej pamięci. Grudniowy wieczór 1990 roku, Szczecinek, ul. 9 Maja, deptak. Wracając z miasta, mijałem księgarnię, której dzisiaj już nie ma. Na wystawie zauważyłem dwie książki. Ich okładki i czerwony napis HORROR przykuły moją uwagę. Długo się nie zastanawiając, wszedłem do środka i poprosiłem o podanie tych małych książeczek. 
Był to Nawiedzony i Ocalony. Od razu je kupiłem i szybkim krokiem poszedłem do domu. Tam usiadłem i zacząłem czytać. Tak rozpoczęła się moja przygoda z literackim horrorem. Do dzisiaj pamiętam, z jaką fascynacją oglądałem z każdej strony Nawiedzonego, jak niesamowite emocje towarzyszyły mi podczas czytania. Prawdziwe ghost story, moim zdaniem najlepsze, jakie wpadło mi do dzisiaj w ręce. Ocalony zaś był naprawdę niesamowity, trochę fabularnie do przewidzenia, jednak nie przeszkadzało mi to i od tamtego czasu pokochałem prozę tego autora. Dlatego cały czas ubolewam, że polscy wydawcy nie kwapią się do wydania innych książek Herberta.

niedziela, 12 marca 2017

Andrzej Kuchta - Dom w środku lasu.

Andrzej Kuchta, autor książki „Dom w środku lasu” przyznaje, że pomysł na książkę narodził się, gdy sam napotkał na zrujnowany pałac, w sąsiedztwie którego, znajdował się prawie nierozpoznawalny, dawny wiejski cmentarz.

Na taki też dom napotyka bohater jego książki – Marek, który przyjeżdża do wsi Kutowo, by w niej na nowo rozpocząć swoje życie. To w tej niewielkiej miejscowości miał swoje losy w ruinie poskładać w całość, jednak dom, który kupił - nie okazał się być wcale w lepszym stanie niż połamane wnętrze bohatera. Pałac w środku lasu podczas zakupu był w stanie gotowym do zamieszkania, jednak po przyjeździe do Kutowa ukazał mu się obraz nędzy i rozpaczy. Wszystko wskazuje na to, że ktoś sukcesywnie niszczy budynek, który był jego własnością. Markowi udało się zatrzymać w sąsiedztwie u kobiety imieniem Marzena. Ta oprócz tymczasowego dachu nad głową, zaoferowała mu pomoc przy odbudowie domu, a także złapaniu sprawców wszelkich zniszczeń, jakim dom uległ.

piątek, 10 marca 2017

Heather Cudenkauf - Głęboko ukryte

Choć od makabrycznego zdarzenia w rodzinie Jacka minęło już trzydzieści lat, to nadal ta historia jest dla niego bolesną sprawą. Przez wszystkie te lata Jack Quinian nawiedzany demonami przeszłości nie wracał do swej rodzinnej miejscowości, w której stracił najbliższych. Przez ten cały czas nie wyjawił także całej prawdy swojej najbliższej rodzinie. Teraz jednak tajemnica musi wyjść na jaw.

Jack Quinian prowadzi szczęśliwe życie wraz ze swoją żoną Sarą i dwiema córkami, którym przekazał, że jako piętnastoletni chłopak stracił rodziców w wypadku samochodowym, a szczególną za to winą obarczył ojca, który miał prowadzić auto będąc pijanym. Jacka i jego siostrę przygarnęła ciotka Julia i wujek Hal, którzy stali się dla rodzeństwa zastępczymi rodzicami. Mimo to, mężczyzna wyjechał z Penny Gate i przez dwadzieścia lat nie odwiedzał swoich krewnych, aż do dnia kolejnego wypadku, któremu uległa ciotka Julia. Kobieta znajduje się w ciężkim stanie, dla Jacka mogła to być ostatnia okazja, by zobaczyć ciotkę. Mężczyzna wraz z żoną Sarą postanowili do niej pojechać. Podróż ta jest szczególnie ciężkim przeżyciem dla Jacka, powracającego do przykrego dla siebie miejsca pełnego negatywnych wspomnień. 

poniedziałek, 6 marca 2017

Cormac McCarthy - Droga

Wielokrotnie zachęcany do lektury Cormaca McCarthy'ego w końcu sięgnąłem po zdobytą na bazarku "Drogę".
Cóż za piękna apokalipsa. Wiele zdań z tej powieści mogłoby służyć tu za motto - i właśnie dlatego nie zamieszczę żadnego.

Z reguły podchodzę sceptycznie, gdy wszyscy wokół zachwycają się stylem autora - ale w przypadku McCarthy'ego usłyszałem zachwyty od tak wielu różnych czytelników, że mnie to zaintrygowało.
Dotychczas myślałem też, że postapo w "Gwiazdozbiorze Psa" jest poetyckie. No cóż, nie znałem "Drogi".
Świat, jaki znamy ginie w tajemniczej zagładzie. Oszczędnie opisana, pozostawia po sobie popiół, choć zaskakująco niewiele zgliszcz. Możemy tylko domyślać się, co zakryło słońce i zasypało powierzchnię planety tonami popiołu, a nie spaliło do cna lasów i zabudowań.
W tym szarym, mrocznym i ponurym świecie drogą - w kierunku południowym - maszerują ojciec i syn. O ich przeszłości dowiadujemy się niewiele, ba, nie poznajemy nawet ich imion. To chyba charakterystyczne dla Autora,

czwartek, 2 marca 2017

Jacek Łukawski - Grom i szkwał.

W huku gromów i przy wtórze szkwału ważą się losy królestw po obu stronach Martwej Ziemi.

Arthornowi udaje się uciec z zamku opanowanego przez zdrajców, lecz najgorsze dopiero przed nim. Wkrótce znów wyruszy ku Martwicy, tym razem bez przygotowania drużyny i wbrew własnej woli. Jednocześnie stary Garhard stara się opanować sytuację w Wondettel. To zadanie tym trudniejsze, że lord Auriss nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – podobnie jak wysłannicy sił potężniejszych, niż przeczuwają najwięksi mędrcy. Impas, jak się wydaje, może przełamać tylko obecność księżniczki Azure, która jednak przepadła bez wieści. Co zrobi Arthorn, gdy ją odnajdzie? Czy zdoła nakłonić ją do powrotu? Ile zdecyduje się poświęcić dla królestwa?

Mroczny cień Nife pochłania bezkresne stepy, czyha na sielskie Asnal Talath, sięga podziemnych Serc Dwargów i snuje się po pokładzie latającego okrętu. Wolno podąża ku granicy, za którą śpi niespokojne Wondettel.
lubimyczytac.pl

niedziela, 26 lutego 2017

Strefa mroku - opowiadania

Niewielki tomik straszący mroczną okładką i zachęcający znanymi nazwiskami wypisanymi gotykiem.
Zaskakująco dobry zbiór z niewieloma słabymi punktami.

Ze zbiorami opowiadań, zwłaszcza wielu autorów, różnie bywa. Można trafić na zupełny knot, można odnaleźć perły. Zanim zalicytowałem na bazarku poradziłem się Sebastiana Sokołowskiego - po lekturze w pełni zgadzam się z Nim, że warto było.
Zbiorek, będący dodatkiem do pisma Click Fantasy, to dokonany przez redaktora Jacka Piekarę wybór opowiadań zgłębiających mrok ukryty w człowieku. Dostajemy grozę bez nadmiernej ekstremy, nie ma tu gore czy bizarro. Kilku bardzo znanych autorów, kilku nieco mniej.
Skąd więc moje wahanie? Pierwsze rzucające się w oczy nazwisko - Andrzej Sapkowski. Mam do niego lekki uraz po cyklu wiedźmińskim, pogłębiony niektórymi zachowaniami i wypowiedziami Autora. Z rezerwą podszedłem do otwierającego opowiadania "Złote popołudnie", będącego wariacją na temat Alicji w Krainie Czarów. Ciekawą, oryginalną, zabawną nawet - ale pobrzmiewającą echami buty piszącego. Drugim słabszym punktem zbioru okazało się dla mnie opowiadanie Grażyny Lasoń-Kochańskiej - zupełnie nie podeszło mi treściowo, chociaż pomysł nie był zupełnie zły; poza tym - mimo że krótkie - czytało się nieco żmudnie.

piątek, 24 lutego 2017

Piotr Borowiec podsumowuje rok 2016. Klasyka literackiej grozy.

Niezły rok. Podsumowanie roku 2016 okiem fana klasyki. 

W podsumowaniu sprzed dwunastu miesięcy z zadowoleniem pisałem o bardzo dobrym roku dla fanów Klasyki. Ważne premiery, istotne wznowienia, wyraźna obecność grozy sprzed wieków w przeróżnych publikacjach i wydarzeniach. Jak więc AD 2016 jawi się na tle poprzednika? Nieźle. Przynajmniej nieźle.

1.      Wydawnictwo C&T

  W kwietniu wydawnictwo Pawła Marszałka wydało zbiór H. P. Lovecrafta i H. Heald pod tytułem „Koszmary”. Swego czasu, zapowiadając tę książkę napisałem, iż zebrane tam teksty nigdy wcześniej nie były opublikowane w języku polskim. Do dziś nie mogę otrząsnąć się, taką bzdurę walnąłem. Co jest tym dziwniejsze, że zbiory „Godzina czwarta” oraz „Ostania próba” (wydawnictwo  Fantasmagoricon) „Ukochani zmarli” (Wydawnictwo SR) czytałem. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że czytałem dawno, a o przekładzie Adama Ledowożywa, naprawdę, lepiej zapomnieć. Opowiadania są doprawdy niezłe, chociaż  ustępują najważniejszym tekstom Mistrza z Providence.

środa, 22 lutego 2017

Cormac McCarthy – Krwawy Południk

Cormac McCarthy – „Krwawy Południk” - czyli southern gothic w jądrze ciemności


Istnieją dzieła literackie z tych czy innych powodów uznane za niefilmowalne. Na ogół powodem tego jest specyficzna maniera z jaką zostały spisane, niekompatybilność ze środkami narracji wypracowanymi przez kino. Oczywiście consensus w kwestii niefilmowalności wcale nie oznacza, iż nie znajdą się śmiałkowie, którzy wbrew panującej opinii będą usiłowali z właściwych sobie pobudek przenieść daną opowieść ze świata liter wprost na kinowy ekran.
Krwawy Południk usiłowano sfilmować, o ile mi wiadomo, pięciokrotnie. Zaś ostatni ze zmagających się z materiałem źródłowym reżyserów - James Franco - nakręcił nawet półgodzinny materiał próbny, aczkolwiek nie zdołał doprowadzić do realizacji pełnego metrażu.

Znane powiedzenie głosi, że „pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”. Idąc tym tropem, Krwawy Południk to jedna z tych opowieści, które najwidoczniej wyrazić dają się jedynie w formie w której zostały pierwotnie sporządzone. W tym przypadku jest to język zdań. Zdań poetyckich i metaforycznych, składających się na fragmentaryczne sceny przepełnione przyrodniczymi pejzażami oraz sąsiadującym z nimi naturalistycznym okrucieństwem, brudem oraz rozkładem. To opowieść w której narrator bądź bohater z którego punktu widzenia będziemy się konfrontować z fabułą jest niemalże zbędny, co bardziej przybliża Południk do poematu niżeli powieści.

Jennifer McMahon - Zimowe dzieci. Bezsenne środy

Mówią, że istnieją gorsze rzeczy od śmierci. O wiele gorsze. Powtarzają, że śmierć to jedynie początek. Jednak kiedy człowiek pogrąża się w żałobie, kiedy tęskni za tym, co niby bezpowrotnie utracone, to śmierć bliskiej osoby wydaje się ostatecznością, najpotworniejszą rzeczą, jaka mogła go spotkać, małym końcem świata. Ze śmiercią trudno jest się pogodzić, o tak, na zawołanie, nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że umieranie jest częścią życia. Bo kiedy człowiek traci ukochane dziecko, kiedy przytrafia mu się to, czego nigdy nie powinien doświadczyć, to nie powinna dziwić żałoba podobna szaleństwu. Umysł ucieka, pogrąża się w rozpaczy, chowa w ciemności, a serce gotowe jest zrobić wszystko, byle cofnąć koszmar wiecznego rozstania. WSZYSTKO. Nawet oszukać śmierć.
A jak daleko może posunąć się matka, która utraciła swoje ukochane dziecko?
Jennifer McMahon powraca do klasyki gatunku i daje nadzieję w swojej niemal gotyckiej opowieści o stracie i o gościach z zaświatów, zatytułowanej „Zimowe dzieci”.