Okiem na Horror

Okiem na Horror

wtorek, 12 grudnia 2017

Graham Masterton - Głód



Graham Masterton sprowadza na USA wielki „Głód” i tym samym odchodzi od konwencji horroru i duchów oraz demonów, na rzecz powieści postapokaliptycznej. Już pewnie wielu z was miało okazję przeczytać tę książkę, które teraz powróciła nakładem wydawnictwa Replika.
Masterton w „Głodzie” tworzy obraz zagłady, opisując możliwe scenariusze tego co mogłoby się stać, gdyby ludzkość była pozbawiona jedzenia. Fabułę powieści umieszcza w Kansas na jednej z gigantycznych farm prowadzonych przez Eda Hardesty, który pewnego dnia – tuż przed żniwami – na jednym ze swoich pół zauważa niepokojące zjawisko. Pszenica, która miała zapewnić byt jemu i rodzinie, a także w efekcie nakarmić sporą część Stanów Zjednoczonych, zaczyna gnić. Tajemnicza zaraza bardzo szybko się rozpowszechnia niszcząc bezpowrotnie coraz to większe obszary plonów. Ed początkowo myślał, że klęska urodzajowa dotyczy tylko jego, jednak szybko okazało się, że zaraza dotyka inne części USA, niszcząc nie tylko pszenicę ale też warzywa, owoce, czy trawę. Wszystko, czym ludzkość mogłaby się karmić przez kolejny rok każdego dnia ulega degradacji, a mieszkańcy USA postawieni zostają przed widmem głodu.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

PRZEKLĘCI - Guy N. Smith frg



– Wzdłuż Nilu słyszy się wiele plotek. – Suma wstał, a niedopasowane szorty khaki opadły mu sporo poniżej kolan. Ten widok z pewnością rozbawiłby wielebnego, gdyby nie namacalna, zmuszająca do powagi bliskość starożytnego grobowca. – Nie powinien pan wierzyć we wszystko, co pan słyszy.
– A jednak życzy pan sobie, bym brał na poważnie pańskie insynuacje.
– Tak. – Oczy przewodnika zwęziły się, jego głos zniżył się do szeptu. – Bo są prawdziwe. Ale jak już wspomniałem, decyzja należy do pana. A teraz życzę dobrej nocy, wielebny. Przyjemnych snów.
Mason patrzył za odchodzącym, który zdawał się nie tyle iść, co sunąć na swych krótkich nogach, póki nie pochłonęła go ciemność.
Wielebny zaczął rozwijać koce na miękkiej, piaszczystej ziemi, lecz znów przyłapał się na spoglądaniu w mrok. Zadrżał. Pustynne noce były zimne; za dnia wędrowca przypiekało słońce, po zmroku przenikał go mróz. Ten wieczór wydawał się jednak Masonowi wyjątkowo lodowaty. Może powinien podtrzymać wygasający ogień, pofolgować prymitywnym instynktom, które mówiły mu, że blask płomieni przegoni dzikie zwierzęta. Coś przebiegło przez jaskinię, skryte w mroku, a on poderwał się. Zapewne szczur, roiło się od nich na terenie wykopalisk. Były niegroźne, w odróżnieniu od skorpionów i węży. Mason zatrząsł się, usiłując zrzucić z siebie nieokreślony lęk. Nie było tu niczego, przed czym nie ochroniłaby go wiara. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę…

czwartek, 7 grudnia 2017

Maszyna. Antologia horroru industrialnego

Trafiła w moje ręce antologia tekstów poświęconych industrializacji, a więc: maszyny, technologie, zakłady produkcyjne, potężne fabryki itd. To dwanaście opowiadań w których element grozy w różnym stopniu łączy się ze wspomnianym indrusem. Ja mam swoją wizję industrializmu, jaką chciałbym znaleźć w zamieszczonych tekstach. Zobaczymy, czy autorzy stworzyli obrazy mi bliskie, czy może wręcz zaskoczyli mnie swoimi opowieściami, gdzie taśmy produkcyjne i potężne prasy wystukują swoją mroczną (bo to przecież antologia horroru) pieśń.

To będzie opinia trochę inna, od dotychczasowych jakie napisałem. Nie czekając na przewrócenie ostatniej strony książki, zasiadam przed komputerem i dzielę się swoimi wrażeniami po każdym teście na gorąco. Ciekawe co z tego wyjdzie?

Zaczynamy od wstępu autorstwa Wojtka Guni. Autor stara się odpowiedzieć na pytanie czy strach przed maszyną jest czymś naturalnym dla człowieka, posiłkuje się tutaj tezami Jungera co powoduje, że tak naprawdę zamiast wstępu czytelnik otrzymuje ciekawy artykuł. Gunia zaskakuje ponownie i nie chodzi mi o dowcipne komentarze w wielu facebookowych dyskusjach.

wtorek, 5 grudnia 2017

Najlepsze horrory 2017 roku

Na blogu Oka podsumowuję mijający rok 2017. Przedstawię zestawienie najlepszych horrorów wydanych w mijającym 2017 roku.
Tym razem będzie to dziesięć pozycji, które moim zdaniem zasługują na szczególną uwagę. Od razu napiszę, że są to książki, które udało się mi przeczytać i zdaję sobie sprawę, że nie do wszystkich dotarłem.

Pominę w zestawieniu pozycje wydawnictwa Phantom Books, którym zarządzam. Ciężko pisać niemal o sobie, więc zabraknie tutaj serii Odmienne Stany Grozy Biblioteczki OkoLicy Strachu, pomimo, że wg wielu opinii (do których i ja się przychylam) zbiór opowiadań Damiana Zdanowicza "Kamienica panny Kluk" jest ewenementem na polskim rynku wydawniczym. Zbiór ten zbierał rewelacyjne noty. Jednak jak wspomniałem, ze zwykłej przyzwoitości pominę to wydawnictwo. Przepraszam Damianie :)

Jaki to był rok dla literackiego horroru? Trzeba powiedzieć, że dobry. Mam wrażenie, że w 2017 dużo mówiło się o grozie, pisało i wydawano. Szczególnie jeżeli chodzi o wydawnictwa undergorundowe, o których pisałem na blogu jakiś czas temu. O ile dobrze pamiętam, to łącznie wydanych i zapowiedzianych książek z gatunku na ten rok było około dziewięćdziesięciu, z tego połowa polskich autorów. Oczywiście terminy nie pozwoliły wydać wszystkich zapowiedzianych tytułów, jednak taka liczba cieszy, nawet, jeżeli w takim zestawieniu pojawiają się wznowienia. Czy horror wyszedł na wielkie wody? Czy są tytuły, które stały się prawdziwymi hitami wydawniczymi, które oblegały "listy przebojów"? Chyba nie. Jednak pamiętajmy, że to gatunek literacki, który długo będzie wychodził z niszy i mam nadzieję, że przyjdzie czas, że w TOPkach wielkich sieci znajdą się także powieści grozy.

Wspomnę tylko jeszcze, że w tym podsumowaniu nie będzie Stephena Kinga - pomimo, że ten rok należał do niego (tutaj zgadzam się z Robertem Ziębińskim i jego podsumowaniem zamieszczonym w najnowszej OkoLicy Strachu). Należał do niego, ale pod względem horroru filmowego, którym się nie zajmuję. Gdybym miał wybrać najładniej wydane książki, to "TO" z Albatrosa z pewnością w takim podsumowaniu by się znalazło. Jednak tym razem nie jakość wydania, a treść interesują nas szczególnie. Nie będzie także Jacka Ketchuma, którego "Zabawa w chowanego" rozczarowała, nie będzie Edwarda Lee, którego dwie książki mnie nie zachwyciły jakoś specjalnie. Będą jednak inni.

Przejdźmy do tych dziesięciu wybranych przeze mnie książek, które uważam za szczególne i które z pełną odpowiedzialnością polecam. Nie będzie to zestawienie ułożone pod względem jakiejś punktacji, czy przyznawania miejsc. Z kilku powodów. Główny jest taki, że chyba nie potrafię tak konkretnie usytuować wymienionych tytułów z podsumowania miejscami. Są mimo to trzy, które zachwyciły (powinno być wystraszyły) mnie szczególnie.
O każdej z poniższych książek postaram się napisać dwa, trzy zdania. Czytelnicy, których przedstawione książki zainteresują z pewnością znajdą wiele opinii w internecie i chyba nie ma sensu ich powielać.


środa, 29 listopada 2017

Camilla Lackberg - Czarownica

Polowanie na czarownice nie dobiegło końca. W każdym wieku krwawe krucjaty zbierają swoje żniwa. Motyw jest zawsze taki sam: nienawiść, strach przed nieznanym, powierzchowne myślenie, zbiorowa histeria. Stosy wciąż płoną, a wraz z nimi ci wszyscy Inni, odmieńcy, których trzeba wytknąć palcami i skazać na potępienie.
Jeszcze w XVII wieku w Szwecji kobiety poddawano tak zwanej próbie wody, która w ówczesnych czasach osądzała, czy oskarżone o czary i spółkowanie z diabłem, faktycznie są prawdziwymi czarownicami. Związywano je i wrzucano do wody – jeśli tonęły – były niewinne, za to martwe na dnie morza, ale z oczyszczonym imieniem. Jeśli wypływały, to był to niepodważalny dowód, iż społeczeństwo ma do czynienia z prawdziwą wiedźmą, służebnicą szatana, którą trzeba było skazać, torturować, zabić, a następnie jej szczątki spalić na stosie.
Po roku 1672 taki los czekał wiele Szwedzkich kobiet, które nie miały szans na życie po tak haniebnych oskarżeniach. Polowanie na inność w swej najnowszej książce „Czarownica” opisuje Camilla Läckberg.

niedziela, 19 listopada 2017

Rafał Kosik - Różaniec

Tytułowy „Różaniec” Rafała Kosika można odczytać na co najmniej dwa sposoby. W pierwszym, dosłownym, jest to bardzo interesująca i niesamowicie plastyczna wizja przyszłości naszej cywilizacji, która po opuszczeniu Ziemi, znalazła schronienie w tzw. pierścieniach – specjalnie skonstruowanych miastach unoszących się w przestrzeni kosmicznej i tworzących wspomniany różaniec. W drugim stanowić on może symbol pewnego cyklu, którego potworny i niekończący się schemat odkrywamy na wielu płaszczyznach fabularnych.
Główna historia, którą poznajemy w powieści Kosika, toczy się wokół Pawła Harpada, nuzzlera, którego dotychczasowa nielegalna działalność, wzbudziła zainteresowanie zarówno mafii jak i policji. Postawiony między przysłowiowym młotem a kowadłem, stara się jednocześnie bronić tego, co w jego życiu jest najważniejszego – córki Marysi.

piątek, 17 listopada 2017

Frances Hardinge - Drzewo kłamstw

A jeśli istnieje drzewo, które żywi się kłamstwami? Daje soczyste owoce, jeśli nieprawdziwe wieści są podsycane i zaczyna wierzyć w nie coraz więcej osób. Takie drzewo niszczy, kreuje nieprawdziwe obrazy, namawia do pętli kłamstw i oszczerstw, ale daje też coś w zamian. Wyobraź sobie, największą zagadkę, niepoznaną tajemnicę, nieodkrytą prawdę. Dzięki owocom z drzewa kłamstw otrzymasz na nie odpowiedzi.

Połowa XIX wieku, wiktoriańska Anglia – to w tych czasach rozgrywa się akcja „Drzewa kłamstw” Frances Hardinge. To czas rewolucji przemysłowej i intelektualnej, nowych początków i niebywałych odkryć, ale także panujących, skostniałych norm społecznych. Faith, jako córka ojca naukowca, który prowadzi przede wszystkim badania paleontologiczne, jest świadkiem tych zmian. To dziewczynka, którą cechuje niezwykła ciekawość wobec otaczającego ją świata. Być może, w przyszłości mogłaby zostać badaczem, ale nie w czasach, w których kobietom nie wolno było się naukowo rozwijać. To rolę zarezerwowane tylko dla mężczyzn.
Coś wisi w powietrzu – Faith wie to od razu, gdy tylko otrzymuje wieści, że wraz z całą rodziną przenoszą się w inne miejsce zamieszkania. Podobno wyjazd ten związany jest z pracą jej ojca. Ten już wielokrotnie wyjeżdżał w różne zakątki świata, ale nigdy nie zabierał w nie swojej rodziny. Co tym razem się zmieniło? Dziewczyna podsłuchuje rozmowy, z których dowiaduje się, że z postacią jej ojca związany jest ogromny skandal, który zmusza całą rodzinę do emigracyjnej ucieczki.

środa, 15 listopada 2017

Bezsenne środy. Piotr Kulpa - T.T.



Dzieciństwo to niepowtarzalny czas. Czas cudów, magii, dziwności. Kiedy wszystko zdaje się być możliwe, a wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Granice moralności, jeszcze niewyrobione, niewyćwiczone, często zacierają się, a dobro i zło rozmywają w potrzebie badania, eksperymentowania, obserwowania. Nigdy nie wiadomo, czy pajączek ucieknie, czy zamieni się w kadłubek zdmuchnięty przez wiatr. Czy muszka zachowa skrzydełka, czy mrówka nie spłonie pod rozpaloną lupą... Dziecięca kraina to raz Nibylandia z opowieści Piotrusia Pana, raz Narnia Lwa Aslana, ale najczęściej to wyspa Władcy Much, gdzie rządzi demon Baal, a każdy może stać się Prosiaczkiem.
W „T.T.” Piotra Kulpy dzieciństwo to miejsce stworzone dla bezczasu, dla niepamięci, gdzie śmierć i życie istnieją na tej samej płaszczyźnie, smutki i żale zmuszone są znikać w oka mgnieniu, a to co straszne, czy niewypowiedziane, jeszcze szybciej rozpływa się w podświadomości, by pewnego dnia wypełznąć na powierzchnię.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Thomas Olde Heuvelt - HEX



Problem z literackim horrorem jest taki, że już chyba wszystko zostało napisane. Były dziesiątki demonów, nawiedzonych domów, krwiożerczych potworów i psychopatów. Lista bohaterów mogłaby wydawać się wyczerpana, więc każda nowa powieść będzie historią opartą na utartej drodze, którą kroczyli niemal wszyscy autorzy. Podobnie ma się rzecz z czarownicami. Prześladowane i umęczone kobiety co rusz pojawiają się jako bohaterki horrorów. Dlatego z zaciekawieniem zacząłem czytać HEXa. Byłem ciekawy, jak autor sobie poradzi? Jak zbuduje fabułę i dokąd zaprowadzi nas akcja książki? Obawiałem się sztampy i kopiowania, jednak HEX to zupełnie inna bajka. 

Witamy w Black Spring, malowniczym miasteczku w dolinie rzeki Hudson, prześladowanym przez wiedźmę z Black Rock, kobietę, która żyła w siedemnastym wieku i której usta oraz oczy są zaszyte.
Ktokolwiek się tutaj urodzi, musi już tu pozostać do śmierci. Ktokolwiek się tu przeprowadzi, nigdy już tego miejsca nie opuści.  
Katherin…………milcząca, krąży po ulicach miasta i kiedy chce, wchodzi do domów, które sama sobie wybiera. Nocami bez końca wystaje przy dziecięcych łóżkach. Wszyscy wiedzą, że jeśli kiedykolwiek otworzy oczy, konsekwencje mogą być straszliwe… Dorośli obywatele Black Spring dobrowolnie nałożyli na siebie kwarantannę, używają najnowocześniejszych technik, żeby nie dopuścić do ujawnienia klątwy, ciążącej nad miastem. Ale sfrustrowani taką sytuacją nastoletni chłopcy postanawiają złamać rygorystyczne zasady życia w Black Spring i sprzeciwić się bezustannej udręce. Jednak ich sprzeciw wkrótce pogrąży miasto w spirali średniowiecznych praktyk z zamierzchłej przeszłości…

Simon Beckett - Niespokojni zmarli

Pierwsze cztery części o antropologu sądowym Davidzie Hunterze były naprawdę dobre. Wiele lat temu książki z tej serii oczarowały mnie swoją fabułą, nietypowymi zwrotami akcji i oczywiście profilem zawodowym głównej postaci. Jak można dociec do genezy zbrodni na podstawie badań nad rozkładającymi się zwłokami, jak z nich wywnioskować jakie były ostatnie chwile życia ofiary, a jakie obciążające dowody zostawił na nich sprawca? To naukowe podejście kryminalno-antropologiczne w „Chemii Śmierci”, „Zapisane w kościach”, „Szeptach Zmarłych”, czy w końcu „Wołaniu grobu” było przedstawione naprawdę świetnie. Nic więc dziwnego, że koniecznie chciałam przeczytać kolejną, piątą część z tej serii. David Hunter wykreowany przez Simona Becketta powrócił po wielu latach w „Niespokojnych zmarłych”.

środa, 8 listopada 2017

Megan Miranda - Miasteczko kłamców

„Miasteczko kłamców” to kolejna z tych powieści, którą określa się mianem głośnych i najlepszych wśród tegorocznych thrillerów. Megan Miranda swoją debiutancką książką zyskała w Ameryce status bestsellera. Książka dobra, ale ja osobiście nie wpadłam w skrajny zachwyt przy czytaniu tej książki.
Nicolette przed dziesięcioma laty wyjechała ze swojego rodzinnego miasta. Właściwie uciekła. Pozostawiła wszystko za sobą, by rozpocząć nowe życie. Przyczynkiem do tego stało się wiele nawarstwiających spraw – śmierć matki, problemy z ojcem, kłótnia z bratem, rozstanie z ówczesnym chłopakiem i w końcu, zaginięcie jej najlepszej przyjaciółki. Poszukiwania nastolatki nie przyniosły rezultatów. Przez te dziesięć lat powstało wiele teorii, w których debatowano o jej losach. Zaginioną Corinne Prescott uważano za osobę energiczną, głośną, takiej, której wszędzie pełno, ale też takiej, która sprawia sporo problemów. Nic więc dziwnego, że pierwsza wersja zdarzeń mówiła o tym, że dziewczyna po prostu uciekła z miasta, inne plotki głosiły, że nie żyje.

niedziela, 5 listopada 2017

S. J. Parris - Zdrada

"Zdrada" to pierwsza powieść S.J. Parris jaką przeczytałem i w chwilę po zakończeniu lektury postanowiłem, przy okazji zaopatrzyć się we wcześniejsze powieści autorki. Pomimo,  że to kolejny tom przygód Giordano Bruno - detektywa, naukowca, filozofa i zakonnika, czytanie w kolejności wydań nie jest aż tak bardzo istotne, a wydane wcześniej tytuły ( "Profanacja", "Przepowiednia" i "Herezja") nie stanowią spójnego cyklu, serii. Oczywiście łączy jest postać bohatera, jednak pod względem akcji są to osobne historie.

 Giordano Bruno to postać historyczna żyjąca w XVI wieku. Przekonania Bruno stanowią niezwykłą mieszankę postępowych teorii naukowych i starożytnego mistycyzmu. Bruno wierzył w kopernikowską teorię kosmosu, jednak jego wizja wszechświata opierała się na połączeniu magii i filozofii okultystycznej.Oczywiście szerzenie takich postaw musiało spotkać się z reakcją kościoła i o ile Kopernik był poza zasięgiem inkwizycji, to Bruno zmuszony był rozpocząć tułaczkę po świecie.
Idee, których był wyznawcą spowodowały, że stał się wrogiem numer jeden Świętej Inkwizycji i w tym momencie poznajemy naszego książkowego bohatera. Czyż postać z taką historią nie jest idealna, aby wprowadzić ją jako głównego bohatera w serię szpiegowskich i historycznych kryminałów? Oczywiście, że tak i S.J. Paris skorzystała z tego w sposób rewelacyjny.

Wystarczyła jedna noc w porcie Plymouth i los wyprawy wojennej przeciw Hiszpanom zawisł na włosku, podobnie jak ciało szlachcica Dunne’a na belce statku Elizabeth Bonaventure… Samobójstwo? Zemsta? A może coś więcej? Jakkolwiek by było, z trupem na pokładzie królewska ekspedycja nie wyruszy z portu. A już na pewno nie, jeśli się okaże, że wśród załogi jest ktoś, kto pomógł Dunne’owi opuścić ten padół łez… Giordano Bruno, były zakonnik i heretyk, obecnie na usługach królowej, zgadza się wytropić mordercę. Krążąc po zaułkach Plymouth, odkrywa, że cienie miasta kryją mroczne tajemnice… I orientuje się, że ktoś śledzi każdy jego krok. A to staje się szczególnie niebezpieczne, gdy w jego ręce trafia tajemniczy manuskrypt…

sobota, 28 października 2017

Bartosz Woliński - Dziwne sny

Czasem długo po przebudzeniu kołatają się w naszych głowach, bo niejednokrotnie przerażają swoją prawdziwością i namacalnością. „Dziwne sny” Bartosza Wolińskiego to zbiór, na który składa się osiem opowiadań, które właśnie są na pograniczu snu i jawy.
Pierwszym, co przykuwa uwagę w tym zbiorze, jest język – bardzo specyficzny, niemalże poetycki. I choć nie mogę przyczepić się do składni, stylistyki i ogólnego sensu, to jednak przez owy charakterystyczny warsztat autora, czytanie tego zbioru opowiadań nie było rzeczą najprostszą. Zamierzenie, czy też nie – autor sprawił, że nastrój tej książki, tych tytułowych dziwnych snów, został dodatkowo podkreślony, ale też – przez jednostajność językową – zlewał się w jedno.

piątek, 27 października 2017

Miroslav Zamboch - Zakuty w stal

Miroslav Zamboch jest dobrze znany polskiemu czytelnikowi. Ten czeski autor zasłynął u nas kilkoma powieściami i opowiadaniami, z bohaterem Koniaszem.To typowe przygodówki, gdzie czytelnik otrzymuje super bohatera, nie bez skaz oczywiście, akcja rwie do przodu, nie brakuje krwawych opisów, a potyczek i utarczek jest co nie miara.
 Od zeszłego roku Fabryka Słów wznawia dotychczas wydane w Polsce książki Zambocha i serwuje nam nowe tytuły. Nowa seria dodatkowo została o powieści SF „Wojna absolutna” (recenzja), czy najnowszą „Zakuty w stal”. Oczywiście nie można przypisywać autorowi poruszania się tylko w jednym gatunku. Weźmy chociaż „Sierżanta” mieszankę fantasy ze steampunkiem. Więc Zamboch to autor wielogatunkowy i zdaje się, że w każdej z odmian powieści z szerokiej fantastyki radzi sobie doskonale. Jak jest tym razem? Jak Zamboch poradził sobie z postapokalipsą?

czwartek, 26 października 2017

Neil Gaiman - Chłopaki Anansiego

Neila Gaimana nie trzeba nikomu przedstawiać. To autor niesamowitych zbiorów opowiadań i powieści.  Tak naprawdę nawet trudno wymienić te najlepsze, ponieważ wysoki poziom cechuje je wszystkie. Do tego dochodzi charakterystyczny styl Gaimana, którym porwał tysiące czytelników na świecie. Oczywiście można się licytować i przekomarzać, która książka jest najlepsza. Dla mnie to „Amerykańscy bogowie”  i tutaj chyba nie będzie zaskoczenia, oraz „Nigdziebądź”  - niedługa, jednak wspaniała, pełna niesamowitych bohaterów i fantastycznego, mrocznego świata. O Gaimanie można by pisać wiele, ale chyba nie to jest moim celem. Zresztą dyskusje te pozostawiam prawdziwym znawcom twórczości amerykańskiego autora.
Od jakiegoś czasu wydawnictwo MAG wypuszcza po raz kolejny książki Gaimana. Najnowsze, to już chyba piąte wydanie. Tym razem wydawca postawił na fantastyczną oprawę graficzną. Wszystkie książki utrzymane są w czarnej tonacji okładki z jednobarwnym pozakręcanym i powywijanym tytułem. Za ten szalony pomysł odpowiada uznany na rynku grafik Dark Crayon. Książki wydane są na dobrym papierze, szyte, ze wstążką - zakładką, o wypukłym grzbiecie. Cała seria prezentują się wspaniale.
Wróćmy jednak do ostatniego tomu wspomnianej powyżej serii. „Chłopaki Anansiego” to historia Grubego Charliego i Spidera – synów pana Nancy`ego (Anansiego) pajęczego boga. Tą niesamowitą postać, mogliśmy poznać właśnie w „Amerykańskich bogach”.

poniedziałek, 23 października 2017

S.K. Tremayne - Dziecko ognia

Dziecko słyszy głos. Szepcze mu o złych rzeczach, mówi, że stanie się coś niedobrego. Ten głos należy do matki dziecka, ale matka już nie żyje…
Kornwalia słynęła niegdyś z systemu podziemnych kopalni cyny i miedzi. Wielu zbiło na nich fortunę, jeszcze więcej osób poniosło w nich śmierć. To tam pracowali nieraz w nieludzkich warunkach, nieustannie wydobywając cenne złoża. Fikcyjna Kopalnia Morvellan, w której dzieje się ważna część książki, odpowiada obrazom tym prawdziwym, historycznym kopalniom mieszczących się u podnóży klifów w Kornwalii.
To właśnie w tym niepokojącym krajobrazie rozgrywa się książka „Dziecko Ognia” S.K. Tremayne. Zaczyna się trochę naiwnie i jak z taniego romansidła, bo opowiada o młodej, świeżo upieczonej żonie o imieniu Rachel, która wyszła za swojego partnera po niespełna kilku miesiącach znajomości. Tak się składa, że jej mąż jest dziedzicem rodzinnej fortuny, która swą majętność zawdzięcza kopalniom ze złożami miedzi i cyny. Kobieta odtąd zaczyna nowe życie, w zabytkowym, ogromnym domu, w którym mieszka matka jej męża oraz syn…

niedziela, 22 października 2017

VIRION już w sprzedaży!





J.L. Bourne - Armagedon. Dzień po dniu

Ile znacie książek, czy filmów o zombie? Z pewnością mnóstwo! Po serialowym fenomenie The Walking Dead ich liczba jeszcze jakby bardziej wzrosła. Żywe trupy, nieznany wirus, walka o życie, totalny armagedon. Scenariusz jest praktycznie zawsze ten sam. Co więc wyróżnia na ich tle książkę „Armagedon dzień po dniu” J.L. Bourne? Według mnie – niewiele.
Książek o końcu znanego nam świata w ostatnim dziesięcioleciu powstało naprawdę wiele. Życie po wybuchu bomby atomowej, śmiercionośny wirus, który zdziesiątkował ludzkość, czy też wreszcie zombie, żywe trupy, ludzie, którzy przemienili się w bezmyślne istoty. Schemat zawsze jest ten sam. Dziwne doniesienia, budząca się panika i w końcu totalny chaos. Walka o przetrwanie w dotąd uporządkowanym świecie staje się głównym tematem tego typu powieści. Zombie, które chcą tylko niszczyć i mordować, to jedno w obliczu kończącego się pokarmu i nienawiści jednej osoby wobec drugiej. Nie tylko żywe trupy tracą człowieczeństwo. Bardzo trudno w tym temacie być oryginalnym, wnieść do niego coś zupełnie innego, świeżego. „Armagedon dzień po dniu” mnie nie zaskoczył, była to po prostu kolejna książka z cyklu tych o zombie. Inna jest za to konstrukcja powieści.

wtorek, 17 października 2017

Marta Guzowska - Reguła nr 1



Druga część przygód doktor Simony Brenner już od pierwszych stron porywa nas w wir szalonej przygody osnutej na micie o Argonautach. Złodziejka łamie przy tym wszelkie możliwe zasady...

Złote runo.
Mit czy prawda? Simona będzie musiała szybko kombinować, bo czas ucieka. A wręcz go nie ma i nie można kombinować.
Powraca Konstantinos, który składa Brenner ofertę nie do odrzucenia. Jak zwykle.
W pogoni za złotem - przecież musi być złoto! - archeolog przemierzy szmat świata i zawiesi na kołku swoje sławetne reguły. Zwłaszcza tę tytułową, nr 1 - nie ufaj nikomu. Będzie musiała zaufać, by móc działać. Zmienne sojusze rzucają coraz to inne światło na zagadkę, którą musi rozwikłać, a trup ściele się gęsto. Simona opuszcza więc gardę ufając, ale łamiąc też inne zasady, również te, które ad hoc wymyśla. Widowiskowe zakończenie z nadzieją na świetne rozwinięcie w kolejnym tomie (tak, chcę takiego rozwinięcia pani Marto!)

środa, 11 października 2017

Słowiańskie koszmary



Antologia słowiańskiego horroru w drugiej odsłonie, czyli „Słowiańskie koszmary”. 

Powiem szczerze, że mam problem od czego zacząć. Może więc standardowo.

Horror Masakra wydaje kolejną antologię w klimatach słowiańskiej demonologii. Poprzednia, „Krew zapomnianych bogów” zebrała dobre opinie, co bardzo cieszy. Wyprzedała się chyba do zera, a jak  się nie mylę, to pojawiły się nawet dodruki. Pomimo sukcesu sprzedażowego to nie była idealna pozycja. Jak w każdej niemal antologii, czy zbiorze opowiadań różnych autorów, trafiły się teksty świetne, przeciętne i tragiczne (Zainteresowani moją opinią mogą znaleźć recenzję tutaj).

Mija rok i pojawiają się „Słowiańskie koszmary”. Książka dociera do mnie z opóźnieniem i to dość sporym, więc miałem czas, aby prześledzić opinie, recenzje i zachwyty autorów nad swoimi tekstami. Zresztą pojawiają się i teraz, więc fajnie, że książka tyle czasu od premiery nadal żyje. Podejrzewam, że i sprzedaje się dobrze. Wspomniałem, że mam problem z Koszmarami. Wynika on chyba z tego, że czytając pobieżnie te wszystkie opinie postawiłem autorom i wydawcy poprzeczkę bardzo wysoko. Wszyscy chwalą, więc musi być to świetna rzecz. Ba! Sam nawet na fanpejdżu Okiem na Horror pisałem, że zapowiada się bardzo dobra lektura, sugerując się internetowymi opiniami i dwoma tekstami, które od ręki przeczytałem.