Okiem na Horror

Okiem na Horror

czwartek, 21 września 2017

G. X. Todd - Obrońca



Świat uległ zniszczeniu. Rozsypał się przeszło siedem lat temu. Podobno to wszystko przez głosy, które ludzie słyszeli w swoich głowach. Szeptały, namawiały do najgorszego, zachęcały do zagłady. Stało się… Ludzkość posłuchała doprowadzając swój gatunek na skraj wyginięcia.
Teraz po miejscu, które kiedyś było znane jako Stany Zjednoczone, wędruje mężczyzna zwany Pielgrzymem. Na swoim motocyklu przedziera się przez zniszczone krajobrazy i setki leżących wszędzie ciał. Podróżuje bez konkretnego celu, jedynie po to by przetrwać. 

W tym postapokaliptycznym krajobrazie na próżno szukać drugiego człowieka. Nawet jeśli się go spotka, to lepiej go unikać. Nowy świat nie ceni sobie bliskich relacji i wzajemnej pomocy. Każdy chce przeżyć. Za wszelką cenę. Pielgrzym jednak zatrzymuje się na skraju pustej drogi, przy której kilkunastoletnie dziewczyna „sprzedaję” lemoniadę. Transakcją wymienną za niespotykany w tych czasach napój, ma być przewiezienie jej do Vicksburga, w którym jeszcze przed końcem świata mieszkała siostra dziewczyny. Pielgrzym – sam nie wiedząc czemu - godzi się na tę prośbę. Zdziwiony jest naiwnością tej młodej istoty, która zdaje się nie wiedzieć nic o współczesnym, niebezpiecznym świecie, w którym przyszło jej żyć. Nie wie też, że Pielgrzym słyszy głosy… Wybierają się we wspólną podróż, która ostatecznie splata ich losy na trwałe.

środa, 20 września 2017

Bezsenne Środy - TOP 5 potworów Stephena Kinga







21 września to data wyjątkowa dla wszystkich miłośników tradycyjnej grozy w starym, dobrym stylu – to urodziny Króla Horroru, czyli Stephena Kinga. W tym roku obchodzimy 70-tą rocznicę i z narastającym napięciem wyczekujemy jesiennych premier spod jego pióra – powieści „Śpiące Królewny”, którą napisał razem z synem Owenem Kingiem, oraz opowiadania „Pudełko z guzikami Gwendy” razem z Richardem Chizmarem. W nowym roku nadchodzi „The Outsider”, a to oznacza, że my, fani prozy Stephena Kinga, nie możemy czuć się zawiedzeni.
Aby uczcić ten wyjątkowy dzień (w końcu 70-te urodziny to poważna sprawa), w ramach hip hip hurra urodzinowego w Bezsenną Środę, przygotowaliśmy dla Was:

TOP 5 POTWORÓW STEPHENA KINGA

Artur Urbanowicz - Książka jako dzieło sztuki. Wywiad



Cześć Artur.

Niedawno premierę miała Twoja najnowsza powieść  „Grzesznik” . Książka zbiera bardzo dobre recenzje, sprzedaje się świetnie, jest o niej głośno. Jesteś zaskoczony, czy może spodziewałeś się takiego obrotu?


Powiem Ci szczerze – spodziewałem się, że będzie dobrze. Czułem i nadal czuję, że ta powieść mi zwyczajnie wyszła. Przede wszystkim – „Grzesznik” mi się podoba, jestem z niego zadowolony, co biorąc pod uwagę moje krytyczne podejście do swoich (po)tworów jest wyczynem. Wzięło się to ze zwyczajnej świadomości dobrze wykonanej roboty – czasu poświęconego na napisanie, liczby korekt tekstu od deski do deski (było ich około dwadzieścia),  liczby osób, którym dałem go do przeczytania na różnych etapach tworzenia i konsultacji z nimi (nawet typu: „Czy końcowy twist cię zaskoczył? Jeżeli nie, gdzie popełniłem błąd? Czy zdałeś sobie sprawę o co tak naprawdę chodzi w intrydze po przeczytaniu tego jednego, konkretnego zdania?” i tym podobne), dopieszczenia okładki, na którą koncept przyszedł mi do głowy w magicznym przypływie natchnienia; drobiazgowości, jeżeli chodzi o research i wreszcie wykształcenia odnośnie dobrego warsztatu, które nabyłem w międzyczasie. Dodaj do tej mieszanki wybuchowej udział Dominiki i Przemka z wydawnictwa Gmork, którzy podchodzą do publikacji książki podobnie i oficjalny patronat nad powieścią miasta Suwałk, który oczywiście wiąże się z dodatkowymi środkami na promocję. To po prostu musiało się udać, co jest kolejnym przykładem potwierdzającym banalną tezę, że rzetelna, wyczerpująca praca popłaca i pozwala patrzeć na przyszłość ze spokojem, zaś pośpiech w tworzeniu jest wybitnie niewskazany. W zasadzie jedyną obawę, jaką miałem, to jak do powieści podejdą kobiety. Nie da się ukryć, że jest bardzo męska – przedstawia świat samców alfa, występuje w niej niewiele kobiecych postaci, pojawia się sporo odniesień do sportu i typowo męskiego humoru, który nie każdemu musi się podobać. Na szczęście obawy okazały się bezpodstawne, co tylko cieszy.

wtorek, 19 września 2017

Edward Lee - Zgroza w Innswich


 Czekałem na tą pozycję od dawna i liczyłem, że w końcu ukaże się w kraju nad Wisłą. No i jest. Powieść niemal kultowa wśród wyznawców twórczości Lee. Tej niesamowitej otoczki dodaje jej zapewne fakt, że to hołd, podziękowanie Edwarda Lee dla Howarda Philipsa Lovecrafta.  To jakby rozliczenie się autora za inspiracje i wpływ jaki wywarł Lovecraft na całą twórczość Lee. Przecież w wielu jego utworach pojawiają się odniesienia do mitologii Cthulhu, nawet jeżeli nie jednoznacznie, to duch Providence unosi się niemal nad każdą książką Lee. O uwielbieniu dla H.P.La Ed opowiadał nie raz i przy wielu okazjach, paradując zresztą w koszulce z wizerunkiem swojego mistrza. Przypomnijcie sobie Polcon w 2016 roku.

Wracamy do „Zgrozy w Innswich” . To bardzo mocne nawiązanie do jednego z najznakomitszych opowiadań Lovecrafta „Zgroza w Innsmouth”. Nasz bohater, miłośnik twórczości H.P.La podąża szlakiem autora, odwiedza miejsca gdzie ten przebywał, gdzie pijał kawę i o ile to możliwe – także miejscowości, w których dzieje się akcja opowiadań. Foster Morley dociera do tytułowego Innswich, które jak się okazuje, jest kalką Innsmouth (lub odwrotnie). Morley rozpoczyna własne ‘dochodzenie”, aby jak najwięcej dowiedzieć się o mieście i jego mieszkańcach, pragnie nasiąknąć atmosferą tego miejsca, które co chwila odkrywa przed nim zadziwiająco zbieżne fakty z treścią prawdziwej noweli Lovecrafta.

Jedynym minusem książki jest okładka, chociaż zdążyłem już się do niej przyzwyczaić. Na początku wydawała się mi okropna w każdej wersji, a powstały chyba trzy. Wszystkie tragiczne.
Idziemy dalej i na tym minusy się kończą.

Swego czasu miałem przyjemność posłuchać jednej z audycji radiowych, podcastu, gdzie rozbierano Zgrozę niemal na czynniki pierwsze i z eteru wylewało się wręcz narzekanie, jak to jest słabe, a że nieudana kopia i słabe, i słabe. Powiem tak. Kompletnie tego nie rozumiem. Mówienie, czy pisanie, że po lovecraftowskim horrorze Lee spodziewano się czegoś więcej, czegoś bardziej w duchu H.P.La (a może bardziej w duszy), to jakieś totalne nieporozumienie. Znając twórczość Lee należy się nastawić na klimaty Lee. Autor ten, nigdy nie napisze tekstu pokroju Derletha, Wilsona czy Bishop. Lee po prostu pisze inaczej. I tak zaskoczeniem jest niemal brak mocnych opisów z których znamy autora. Tak naprawdę w całej powieści nie stykamy się z wulgarnym językiem, wyuzdanymi i dosłownie opisanymi scenami. Widać, że Lee tonuje to wszystko i jeżeli ktoś się spodziewał czegoś na wzór „Sukkuba” to może być zawiedziony. Niemniej, każdy kto zaczerpnął prozy obydwu Panów, powinien być usatysfakcjonowany.  Mamy tutaj przecież to, co jest charakterystyczne dla utworów z kręgu mitologii Cthulhu podane niemal od pierwszej strony. Jest klimat, napięcie, groza i niesamowitość. Jest strasznie i groźnie, świetne pomysły mieszają się jakby z ogranymi już chwytami, jednak podane w bardzo wyważony sposób. Jest także osoba samotnika z Providence i pomimo, że finał może okazać się do przewidzenia, jednak zaskakuje. Ok. Może końcówka nie jest najmocniejszą stroną całej książki i można tutaj zarzucać autorowi, że przesadził, przebarwił, spłycił klimat całej powieści, to ogólnie „Zgroza w Innswitch”  jest najbardziej udaną pozycją Domu Horroru.


Świetny horror, który nie nudzi, ale i nie obrzydza, wprowadza świeży oddech bazując na klasycznym tchnieniu. POLECAM!

poniedziałek, 18 września 2017

Jesteś dla mnie wszystkim - Edward Lee 18+

Prozą Edwarda Lee częstuję się zawsze z największą ochotą, tym bardziej, że w Polsce nie ukazuje się tego za wiele i jedynie Dom Horroru obecnie wydaje autora, którego boi się nawet Jack Ketchum, z kolei twórczości tego, boi się Stephen King..

Po „Zgrozie z Innswich” o której opinia ukaże się na blogu Oka już niedługo, przyszła kolej na nowelę „Jesteś dla mnie wszystkim”, także z Domu Horroru. Dzisiaj tylko wspomnę Zgrozę, że to świetny lovecraftowski horror, który jest hołdem, jaki Ed Lee składa samotnikowi z Providence. Horror bardzo udany, chociaż w sumie zabrakło w nim tego, do czego Lee nas przyzwyczaił. Jednak jak wspomniałem, o Zgrozie będzie przy innej okazji. 

Wracamy do „Jesteś dla mnie wszystkim”.
Nowela reklamowana przez wydawcę jako najcięższe uderzenie, liturgia plugastwa, wynaturzenia, gore i cholera wie czego jeszcze. O dziwo, Dom Horroru tutaj się nie myli. Otrzymujemy jednodniowy zapis z życia Easter, która żyjąc wraz z mężem i córką na totalnym zadupiu – bez prądu i wszelkich technologii, wiedzie życie z dnia na dzień, ze świadomością grzechu, jaki zagnieździł się pod ich dachem.  Mówiąc krótko jej ukochany mąż regularnie kopuluje z ich córką, zmusza ją do prostytucji, aby mieć kasę na dragi. 

czwartek, 7 września 2017

Artur Urbanowicz - Grzesznik

Podsumowanie najlepszych horrorów na blogu Oka w grudniu 2016 roku. Wśród znanych nazwisk, głośnych tytułów, jako najciekawszy polski debiut roku uznaję „Gałęziste” Artura Urbanowicza. Książka, która do dzisiaj ma swoich fanów i przeciwników, jedni nie widzą w niej nic odkrywczego, wytykają błędy autorowi, inni – jak ja – oczarowani są powieścią, która potrafi zmrozić serce. Całej pikanterii różnym opiniom dodaje fakt, że „Gałęziste” wydało wydawnictwo, bazujące na systemie vanity

Mija rok i Artur Urbanowicz pisze kolejną powieść. Tym razem wydaje ją Wydawnictwo GMORK, nakład rozchodzi się w dwa tygodnie od premiery, mocny marketing, pojawienie się jeszcze przed premierą kilku, jak nie kilkunastu przedpremierowych recenzji, własny fanpage strony, wszędzie w internecie „Grzesznik”. Pomimo, że GMORK nie jest dużym wydawnictwem – wydaje średnio trzy książki rocznie, to poziomu reklamy i jej częstotliwości nie powstydziłoby się niejedno o wiele większe wydawnictwo. Dużo w tym zasługi także autora.
Pamiętając więc „Gałęziste” i patrząc na machnę reklamową „Grzesznika”, musiałem zapoznać się z tym ostatnim tytułem. Ciekawość mnie zżerała, więc odrzuciłem inne książki i zacząłem czytać.

niedziela, 27 sierpnia 2017

PREMIERA OKŁADKI OKOLICY STRACHU #7

PREMIERA OKŁADKI OKOLICY STRACHU #7

Z przyjemnością przedstawiamy Wam okładkę najnowszego, wrześniowego numeru OkoLicy Strachu.
Autorem ilustracji zdobiącej wrześniowy numer czasopisma jest niesamowity malarz Tomasz Alen Kopera. Tomasz maluje farbami olejnymi na płótnie. Jego obrazy przenikają się symbolami, które często odnoszą się do ludzkiej psychiki i stosunku człowieka do otaczającego świata, bywają mroczne i tajemnicze. W 2005 roku artysta przeniósł się z Wrocławia do Irlandii Północnej, gdzie mieszka do dzisiaj. Od 2010 roku jest członkiem Grupy Libellule założonej przez Lukasa Kandla. Jego obrazy były wystawiane niemal na całym świecie min.: Royal Ulster Academy of Arts Annual Exhibition in Belfast (Irlandia Północna), International Art Exhibition, Graham Fine Art – London (U.K.), Dreamscape Amsterdam 2010 (Holandia), World Art Expo – Orange County, California (USA), “Dreamscapses” Alden Biesen, (Belgia), PHOENIX AND DRAGONS Comparaisons 2011, Grand Palais, Paris (Francja), “PHOENIX AND DRAGONS” CASABLANCA – Culture Forum - ex Sacred Heart Cathedral (Maroko).

ROZKŁAD JAZDY:
OPOWIADANIA:
Justyna Macina - Po drugiej stronie.
Antoni Nowakowski - Dzień gniewu
Paweł Mateja - Wszystkie białe damy nie są głupie
Bradley Denton - Skidmore ( World Fantasy Award)
Sefan Weisbrodt - Pęknięcie
Olaf Paczkowski - XX
Artur Jastrzębowski - Wybryk natury
Marta Sobiecka - Słowiański skalp
Guy N. Smith - Cannibal House

WYWIAD:
Srdjan Spasojević - Koszmar wojny ma wpływ na wszystko.

PUBLICYSTYKA:
Krzysztof "Korsarz" Biliński - Muzyczne inspiracje cz.2
Olga Kowalska - Melancholijne histeryczki. Kobiety Bedlam
Przemysław Zawrotny - Straszne obrazy i przerażające sensy Jodorowsky'ego
Tomasz Przyłucki - Spektakl z dreszczykiem
Jacek Radzymiński - Cmentarne dzieciństwo
Filip Szyszko - Za drzwiami prosektorium. Balsamowanie zwłok
Simon Zack - Filmowe potwory
*układ i tytuły publikacji mogą ulec zmianie.

Wydawca:Okiem na Horror

Dan Simmons - Terror

O tej powieści krąży tyle dobrych opinii, że musiałem w końcu się wziąć za opasłe tomiszcze. Już od pierwszych stron porywa stylem, konstrukcją, napięciem - czuć, że to wielkie dzieło.

Dan Simmons - to moje pierwsze z nim spotkanie - oparł swoją powieść na kanwie zaginionej wyprawy arktycznej HMS Terror i HMS Erebus, mającej odnaleźć Przejście Północno-Zachodnie. Okręty zaginęły bez wieści i do dziś nie wiadomo, co właściwie się wydarzyło. Simmons na podstawie dostępnych źródeł, ale i w oparciu o eskimoskie legendy podjął próbę rekonstrukcji wydarzeń. Potwornych wydarzeń.
Powieść rozpisana jest na głosy, relacja z wyprawy to dzienniki bądź relacje poszczególnych oficerów, członków wyprawy. Początek, aby zarysować tło historyczne, to relacje z różnych momentów ekspedycji, ale i sprzed niej, więc oprócz nieustannego napięcia (nieokreślony jeszcze potwór z lodowych pustaci) musimy jeszcze śledzić chronologię, która doprowadziła do  uwięzienia okrętów w bezlitosnym paku. Ten początek przywiódł mi na myśl powieść "Mason i Dixon" Pynchona - jeszcze nie udało mi się jej ukończyć, ale pomijając Pynchonowski humor jest tu pewien rys wspólny - głębokie zanurzenie w świecie, kulturze, historii i obyczajowości XIX w., niejako wrzucenie czytelnika w ramy wielkiego, skomplikowanego i pięknego obrazu. O ile jednak Pynchon sprawia wrażenie zamykania całego ówczesnego świata w ramach bogatej powieści, tak u Simmonsa cały świat zawęża się do tych śmierdzących pokładów i lodowych pustaci.
Napięcie. To coś, co ciągle towarzyszy czytelnikowi podczas lektury. Wydawałoby się, cóż takiego, statki tkwią w lodzie, może grozić bunt, może ludzie zwariują i zamarzną, zachorują, ale gdzie tam napięcie i groza? Otóż nic bardziej mylnego. Tu każdy krok, gest, założenie warstwy ubrania ma znaczenie, może uratować bądź zabić. Niebezpieczeństwo to nie tylko ten potwór, to przede wszystkim zimno, wiatr, głód, ciemność, bezkresna pustka seraków i gór lodowych, beznadzieja. Lodowe monstrum to nie najgorszy z demonów, z jakim trzeba walczyć - jak pisze Simmons "wszystko tu jest diabłem".
Nie tylko napięcie jest tu ogromne - "Terror" jest powieścią niosącą wielki ładunek emocji, w wielu odcieniach zależnych od uczestnika wyprawy i okoliczności. Nawet zwyczajne zdarzenia wykwitają wachlarzem ludzkich przeżyć, tęsknot, nadziei. Każda chwila jest walką, każdy ruch wysiłkiem - bardzo to fatalistyczne, gdy wiemy z góry, że ekspedycji nie odnaleziono.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Andrius Tapinas - Wilcza godzina

Steampunk w Polsce ma się coraz lepiej i nie chodzi mi o konwentowe cosplaye, gdzie postaci dżentelmenów i kobiet odzianie w stroje rodem z epoki wiktoriańskiej i ozdobione mechanicznymi gadżetami, przyciągają oko nie tylko miłośnika tego gatunku literackiego czy filmowego. Właśnie chodzi o książki, których pojawia się coraz więcej. W obecnej chwili możemy znaleźć w księgarniach nie tylko rasowego steampunka, ale i gatunki rzadsze na naszym rynku, jak choćby clockpunk czy chempunk. Mówiąc krótko, powodów do radości jest sporo, a wydawnictwo SQN dba o miłośników wszelkich sprężynek, trybików i epoki pary, dostarcząjąc coraz nowsze tytuły. Mało tego, są to książki świetne. 
Od razu napiszę, że jeżeli ktoś jeszcze waha się przed zakupem „Wilczej godziny” litewskiego autora Andriusa Tapinasa, niech odrzuci na bok wątpliwości i biegnie czym szybciej do księgarni lub niech klika ‘Dodaj do koszyka” w witrynie jakiegokolwiek sklepu internetowego.

Wilno A.D. 1905. Wynalazek alchemików z Uniwersytetu Wileńskiego wywrócił życie w Europie do góry nogami. Teraz między miastami Aliansu latają potężne sterowce, po ulicach jeżdżą karety parowe, porządku pilnują golemy, a mechanicy konstruują automatony.
Wilno wyrwało się ze szponów Imperium Rosyjskiego i stało się wolnym miastem – ośrodkiem postępu, nauki i mistyki. A teraz grozi mu niebezpieczeństwo.
Tajemnice alchemiczne, przebiegli szpiedzy, tajne organizacje, miłosne intrygi, przerażające morderstwa, okrutne potyczki w wileńskiej przestrzeni powietrznej, ponure podziemia i dobrze znane postaci historyczne przedstawione w nowym świetle. Przygotujcie się na grozę i niebezpieczeństwa w pierwszej litewskiej powieści steampunkowej!
Śledźcie wydarzenia i czekajcie, aż wybije… WILCZA GODZINA.

piątek, 18 sierpnia 2017

Guillaume Musso - Dziewczyna z Brooklynu

„Być człowiekiem oznacza bez przerwy upadać”
Aragon

DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU

Przechadzając  się ulicami Warszawy nie mogłam nie zauważyć tej książki. Okno wystawowe w prawie każdej księgarni zapraszało do zakupu „Dziewczyny z Brooklynu”. Nawet mniejsze saloniki prasowe reklamowały ten właśnie tytuł jako najbardziej godny przeczytania.
Nie miałam wyjścia. Choć nazwisko autora jest mi znane, to nie miałam okazji na spotkanie z jego twórczością. Skuszona reklamą i zapoznana z opisem książki postanowiłam oddać się lekturze.
Czy było warto?

Raphaël jest wziętym pisarzem. Od kilku miesięcy spotyka się z Anną, która pracuje jako stażystka na pogotowiu w paryskim szpitalu, gdzie oboje się poznali. Podczas romantycznej podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphaël, którego męczy tajemniczość Anny, przypiera ją do muru pytaniami o jej przeszłość. Po burzliwej kłótni dziewczyna opuszcza ukochanego i wraca do Paryża. Raphaël jedzie za nią. Na miejscu okazuje się, że dziewczyna znikła. Raphaël wraz z najbliższym przyjacielem, emerytowanym inspektorem policji, zaczyna jej szukać. Poszukiwania okazują się dużo bardziej skomplikowane, niż obaj początkowo myśleli. W wyniku prywatnego dochodzenia wychodzi na jaw, że Anna nie jest wcale tą osobą, za którą się podawała. Kobieta znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie z powodu swojego udziału w nierozwiązanej sprawie sprzed dziesięciu lat.

sobota, 5 sierpnia 2017

J.P. Delaney - Lokatorka

„Lokatorka” J.P. Delaney została okrzyknięta najgłośniejszym thrillerem tego roku. Czy faktycznie miano to jest w pełni zasłużone, czy po raz kolejny reklama tytułu okazała się być mocno przesadzona?

Znalezienie idealnego mieszkania nie należy do rzeczy najprostszych. Liczy się lokalizacja, komfort, wnętrze. Sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, gdy poszukujemy mieszkania bezpiecznego, które miałoby być swego rodzaju twierdzą.
Młoda kobieta Emma po przykrych przeżyciach związanych z włamaniem i napaścią, wraz ze swoim partnerem nie chce zostać w swym obecnym mieszkaniu. Przejrzeli już kilkanaście domów, ale żaden z nich Emmie nie wydawał się dość bezpieczny. Agent nieruchomości mówi jej, że jest jedno mieszkanie, które może okazać się odpowiednie, ale ostrzega, że jest to miejsce bardzo specyficzne, a jego wynajem obarczony jest bardzo długą i dość dziwną umową.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Lian Hearn - Pan ciemnego lasu

Na tle dzikiego lasu, imponujących zamków, ukrytych świątyń i pól bitewnych przygoda, która rozpoczęła się w "Cesarzu ośmiu wysp", zmierza ku pasjonującemu zakończeniu w "Panu Ciemnego Lasu", drugiej części "Opowieści o Shikanoko" Lian Hearn.

Prawowity władca znika. Shikanoko zostaje skazany na życie wyrzutka w Ciemnym Lesie, pół człowieka, pół jelenia. Jednak potężni panowie, którzy teraz rządzą Ośmioma Wyspami, stają się ofiarami podejrzliwości i choroby, a królestwo pustoszą susze i głód. Jedynie Shikanoko może przynieść krajowi uzdrowienie, osadzając na Lotosowym Tronie prawdziwego cesarza. A tylko jedna osoba może sprowadzić go z Ciemnego Lasu...

Łukasz Henel - Demon

Nie jest przecież wykluczone, że istnieją inne światy niż ten, który na co dzień dostrzegają nasze niedoskonałe zmysły. Nikt nie wie, gdzie te ulotne z naszego punktu widzenia światy się znajdują. Może dalej niż same gwiazdy, może jednak znacznie bliżej, tuż obok, w przeszłości lub przyszłości*

Potem media nazwały całe makabryczne zajście „rzezią niewiniątek”. I w rzeczy samej – bestialski akt przemocy wyrządzony dzieciom i ich opiekunom w kościele, w dzień ich pierwszej komunii świętej -trudno nazwać inaczej. Przeżył tylko policjant Lamberg, który kilka miesięcy później musiał zmierzyć się z czymś równie mrocznym, tym, co nadciąga znad gór…

Wałbrzych, Góry Sowie, to tereny, które mają swój specyficzny urok, ale i tajemnice, legendy, podania. Te najnowsze pochodzą z okresu II wojny światowej, a Łukasz Henel w swojej książce „Demon” właśnie do nich się odnosi. Czyni to zresztą nie po raz pierwszy. Eksperymenty, strzeżone tajemnice i próby odkrywania tajemnej mocy przez nazistowskich zbrodniarzy, zajmują istotne miejsce w twórczości Henela. Fikcja miesza się tu z rzeczywistością, bo w „Demonie” przywołane zostają autentyczne nazwiska, m.in. Nikola Tesli, Heinricha Himmlera i jego nazistowskiej organizacji badawczej Ahnenerbe, oraz przede wszystkim Hubertusa Strugholda.

niedziela, 30 lipca 2017

Rene Denfeld - Zaczarowani

Zaczarowani  – Rene Denfeld

Fani grozy patrząc na letnie premiery wydawnictwa Papierowy Księżyc, z pewnością skupili się na Zabawie w chowanego Jack’aKetchum’a, podczas gdy tuż obok debiutująca w Polsce Rene Denfeld zaproponowała powieść momentami równie mroczną i ciężką, lecz zdecydowanie bardziej poetycką, by wręcz nie powiedzieć – magiczną.

Wydaje mi się, że w świecie zewnętrznym imiona wiążą się ze znaczeniem. Harriet mogła wydać na świat Samuela, po którym zjawili się Dan albo Susan. Imiona są ze sobą połączone jak nici. Każde z nich wydycha powietrza w drugie. Imiona te szukają innych, w które mogłyby tchnąć życie, więc cały zamysł drzewa genealogicznego nie jest martwym kręgosłupem, lecz żywym, oddychającym bytem, z korzeniami pod żyzną glebą i połyskliwymi gałęziami wygłodniale szukającymi nieba. Gdy ktoś w zewnętrznym świecie umiera, pozostałe imiona kontynuują oddychanie, szukanie, tworzenie, by drzewo wypuściło pędy w głąb żyznej, leśnej gleby, a życie toczyło się dalej.
Tutaj imiona napotykają swój kres. Dobiegamy końca. Tak jak kropki kończą zdania. Tak jak sznury i kule, gorące przewody elektryczne , krzesło do smażenia oraz zimne, białe rurki. Nawet jeśli uda nam się przeżyć tu swoje życie, dobiega ono końca. Proces tworzenia dobiega końca.
Nikt nie wie tego lepiej od sprzątaczy ciał.

środa, 26 lipca 2017

Anna Kańtoch - Wiara

Słysząc o przesądach i zabobonach na myśl przychodzą średniowieczne starowinki, czarownice i wiedźmy. Wróżbiarstwo, horoskopy i karty tarota, jakieś potajemnie rzucane zaklęcia. Wszelkie gusła związane z praktykami magicznymi, od których religia odcina się grubą kreską. W końcu to element bezwartościowych dzisiaj, pogańskich wierzeń, wypartych przez cywilizacyjny postęp, przez zmiany w zbiorowej mentalności. A mimo to, przesądy wciąż pozostają stałymi elementami tradycji ludowej, folkloru lokalnego, często na wsiach, ale nie tylko, bo przecież kto nie słyszał o czarnych kotach, odpluwaniu przez ramię, przesypywaniu soli…  Nie można zapomnieć o wstążeczkach jak amuletach w dziecięcych wózkach, czterolistnych koniczynkach w portfelach, czy czerwonych podwiązkach. O wszystkim tym, co może odegnać od nas nieszczęście, a przywołać wszelką pomyślność. A czasami zabobon służy temu, by pokonać największe możliwe zło, w które wierzymy…

Anna Kańtoch przenosi czytelnika na polską wieś połowy lat 80., by  w powieści „Wiara” opowiedzieć historię wielkiego strachu, równie wielkiego zabobonu i tajemnicy zła, które nadejdzie ze wschodu.
„ZŁO NADESZŁO OD WSCHODU
JUŻ TU JEST
POKUTUJCIE ŻEBY NIE STAŁO SIĘ WIĘKSZE
ŻAŁUJCIE ZA GRZECHY A ZOSTANIECIE OCALENI”

poniedziałek, 24 lipca 2017

Stefan Darda - Nowy dom na Wyrębach

Powracamy na Wyręby - w sposób melancholijny, nieco smutny, ale pełen nadziei, nowego początku. Wracamy do momentu, w którym skończyliśmy, do roku 1996, tuż po tragicznej, ale zarazem tajemniczej i nie do końca wyjaśnionej śmierci Marka Leśniewskiego. Teraz z tym co po nim zostało – wliczając w to dom na Wyrębach, musi mierzyć się Hubert Kosmala.

Po blisko dziesięciu latach od swojego debiutu literackiego „Dom na Wyrębach”, Stefan Darda powraca z drugą odsłoną tego cyklu, w której przywołana jest większość postaci znanych z pierwszej części. Ze względu na nie oraz poruszane tematy, które ściśle wiążą się z częścią pierwszą, nie polecam czytać „Nowego Domu na Wyrębach” bez znajomości poprzedniej książki.

Stefan Darda w „Nowym Domu na Wyrębach” do tematu podchodzi jednak inaczej, subtelniej, wcielając się w odczucia nowego właściciela domu – Huberta, któremu jego Marek przed śmiercią zapisał wszystko co miał. Mężczyźnie ciężko jest się otrząsnąć po śmierci przyjaciela. Jego smutek podbijają dziwne okoliczności, w jakich zmarł Marek Leśniawski. Grozę budzi nie tylko ów tajemniczy dom gdzieś na Lubelszczyźnie, ale i zapiski zmarłego, które opisują mrożące w krew żyłach, ale i w odczuciu Huberta, niewiarygodne historie. Nawiedzony dom, strzyga, upiory, rozgrzebywanie grobów… Dla Kosmali to wszystko co opisywał jego przyjaciel w pozostawionych zapiskach, jawiło się jako bełkot obłąkanego człowieka, którym najwyraźniej Marek stał się po przyjeździe na Wyręby.

wtorek, 18 lipca 2017

Remigiusz Mróz - Czarna Madonna


Właśnie na dniach ukazała się najnowsza powieść Remigiusza Mroza „Czarna Madonna”. Mróz  to istny kombajn stworzony do pisania powieści. Tempo, z jakim wypuszcza na rynek kolejne książki jest wręcz imponujące, co prowadzi do tego, że wokół jego osoby i twórczości powstają już niemal legendy, zaś sam autor ma zarówno zagorzałych przeciwników jak i zwolenników. Nie będę tutaj rozwodził się nad przyczynami takiej sytuacji, bo nie o to chodzi. Jednak jest jedna rzecz, której nie trawię. A mianowicie, ostatnio bardzo popularne jest krytykowanie autora, lub jego powieści, zanim trafi na rynek księgarski. Miałem tego ostatnio przykład, przy okazji zupełnie innej książki, ale podobne głosy pojawiły się i w przypadku tej. Dlatego postanowiłem zmierzyć się z „Czarną Madonną”, aby mieć narzędzia do dyskusji, która z pewnością jeszcze w internecie rozgorzeje i mam tutaj na myśli fanów zarówno autora, jak i miłośników literackiego horroru, do którego sam autor zalicza swoją najnowszą książkę. 
Podobnie książkę reklamuje wydawnictwo Czwarta Strona. Mało tego – spotkałem się już z recenzjami, gdzie „Czarną Madonnę” wepchnięto w mój ulubiony gatunek jakim jest horror. Czy faktycznie mamy do czynienia z nowym Remigiuszem Mrozem, który z hukiem zawładnie umysłami horror maniaków? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź poniżej.

poniedziałek, 17 lipca 2017

Łukasz Henel - wywiad

Nie wiem, czy „Demon” jest moją najlepszą książką z literackiego punktu widzenia, ale z pewnością jest największym do tej pory komercyjnym sukcesem.


Cześć Łukasz.
Nie wiem czy pamiętasz, ostatni raz rozmawialiśmy 11 sierpnia 2015 roku. Był to wywiad na blog Oka i dotyczył premiery Twojej książki „Podziemne miasto”. Co się zmieniło przez te dwa lata?

Jak ten czas leci… Przede wszystkim napisałem i wydałem kolejną powieść, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że spotkała się ona z ogromnym zainteresowaniem. Na obecną chwilę można mówić o dużym sukcesie „Demona”. Poza tym cały czas piszę. Tworzę również teksty bardziej „użytkowe”, ponieważ pracuję również jako copywriter. Myślę jednak, że przez te dwa lata dojrzewałem „mentalnie” oraz warsztatowo do napisania „Demona”. Jeśli pytasz mnie co uznaję za uwieńczenie tego okresu, to bezspornie jest to właśnie nowa książka.

Najnowsza powieść „Demon”, tym razem ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk. Jak długo powstawała?

         To nieco skomplikowane. Właściwie trudno jest powiedzieć, kiedy powieść powstaje. Rozumiesz, najlepszy pomysł może przyjść ci do głowy kiedy idziesz do łazienki umyć zęby. Wizja powieści jakoś z wolna rodzi się w głowie. W pewnym momencie czujesz, że jesteś gotów i siadasz do komputera. Dlatego trzeba oddzielić samo „fizyczne” pisanie tekstu od myślenia o nim. Ja myślałem o „Demonie” na pewno od czasu zamknięcia projektu jakim było „Podziemne miasto”. A może nawet jeszcze wcześniej. Natomiast samo pisanie zajęło mi około trzech miesięcy.

         Powiedz jeszcze, jak przygotowywałeś się do napisania „Demona”?

         Przede wszystkim konieczne było zdobycie pewnego rozeznania w temacie Gór Sowich. Pomogła wycieczka jak i lektura książek. Sam pomysł natomiast narodził się w… Szklarskiej Porębie. Udaliśmy się z żoną na cmentarz, aby spróbować odszukać grób malarza Wlastimila Hofmana. Spotkałem tam bardzo ciekawego człowieka, który opowiedział mi o skarbach ukrytych w Górach Sowich. Wspomniał między innymi o Werwolfie i jego „rezydentach” do tej pory strzegących tajemnic. Zgodnie z jego opowieścią w miejsce domniemanego ukrycia skarbów miał swego czasu przyjechać generał Jaruzelski wraz z obstawą. Chcieli zacząć kopać i szukać skarbów. Jednak coś przestraszyło ich do tego stopnia, że już następnego dnia wyjechali w pośpiechu. Ta opowieść dała mi sporo do myślenia i z pewnością jakoś zainspirowała do napisania „Demona”.

czwartek, 13 lipca 2017

Dot Hutchison -Kolekcjoner motyli

KOLEKCJONER MOTYLI

Pierwsze spojrzenie na okładkę ”Kolekcjonera motyli” i nie można  nie pomyśleć o naszym rodzimym „Motylku” Kasi  Puzyńskiej. Takie miałam skojarzenie po otworzeniu przesyłki.
Jak się jednak okazało, okładka to jedyne, co te książki mają ze sobą wspólnego.

Agenci Victor Hanoverian i Brandon Eddison dostają wezwanie na miejsce zbrodni. Odkrywają posiadłość otoczoną ogrodem, w którym więziono młode kobiety i okrutnie się nad nimi znęcano. Ich ciała pokryto tatuażami, tak by przypominały motyle, Jedna z nich, Maya, trafia do pokoju przesłuchań FBI. Jej zeznania mają pomóc w rozwikłaniu jednej z najbardziej niesamowitych spraw w historii agencji. Maya mówi o życiu w ogrodzie. Opowiada przerażającą historię Ogrodnika, brutalnego nadzorcy ogarniętego chorą obsesją. Im więcej dziewczyna ujawnia, tym bardziej agenci nie mogą oprzeć się wrażeniu, że znacznie więcej przed nimi skrywa.

wtorek, 11 lipca 2017

Remigiusz Mróz - Deniwelacja

Remigiusz Mróz to jeden z najbardziej płodnych polskich autorów młodego pokolenia, który szturmem zawojował polski rynek wydawniczy. Jego twórczość cechuje na pewno spora różnorodność tematu – thriller, kryminał, powieści nawiązujące do tematyki historycznej, prawniczej, czy politycznej. Niebawem na rynku ukaże się jego pierwszy horror. Z tego powodu nie można go przypisać jako autora jednego gatunku literackiego. Taka wszechstronność może jednak sugerować, iż Remigiusz Mróz nie może we wszystkich tych tematach czuć się literacko dobrze i udźwignąć ich pod względem jakościowym. Z perspektywy przeczytanych przeze mnie książek tego autora mogę powiedzieć - nic bardziej mylnego.
Remigiusz Mróz ma swój pisarski styl, ale jednocześnie jest on plastyczny, wpisujący się w klimat, w jakim chce daną książkę stworzyć. Kolejna, bo już czwarta odsłona serii kryminalnej z Wiktorem Forstem, ten fakt potwierdza.
„Deniwelacja”, czyli różnica wysokości pomiędzy najwyżej i najniżej położonym punktem na określonym terenie, a w powieści Remigiusza Mroza ma ona dwojakie znaczenie.

środa, 5 lipca 2017

Iron Tales – Literacka składanka w hołdzie Iron Maiden

Opowiadania przedstawione w Iron Tales to zapiski z podróży w odległe wymiary świata Iron Maiden. To istny kalejdoskop ukazujący jego wielobarwność. Niektóre utwory stanowią próbę wiernego odzwierciedlenia liryk zespołu. W innych muzyka jest jakby tłem dla narracji – sączy się w lokalu, w którym siedzą bohaterowie, albo rozlega się jako sygnał w telefonie – tak wyczytać możemy we wstępie autorstwa Krzysztofa Azarewicza.
W tym miejscu w mojej głowie pojawiły się dwa pytania. Czy człowiek kojarzący zespół Iron Maiden głównie z koszulek kolegów z liceum, z którymi nigdy nie miał wspólnych tematów, znajdzie przyjemność w tekstach zawartych w antologii? Czy „tło dla narracji” w rzeczywistości nie wyglądało mniej więcej tak: „Ej, mamy fajne opowiadanie. Walnie się w tle piosenkę Iron Maiden i będzie cacy”. Mając w pamięci wcześniejsze książki wydawnictwa Gmork, mogłem być spokojny przynajmniej w tej kwestii, że będzie dobrze. A jaka jest odpowiedź na pierwsze pytanie?

wtorek, 4 lipca 2017

Robert Małecki - Najgorsze dopiero nadejdzie

Po udanym spotkaniu autorskim z Robertem przyszedł czas, żebym sięgnął po Jego książkę, robiąc sobie przerwę od grozy. Ale myląca to przerwa, bo napięcie i tempo akcji są tu ogromne!

Po dyskusji na temat książki wiedziałem już, że powieść dotyka tematyki zaginięcia, czyli dla mnie novum.  To jednak wątek dotyczący głównego bohatera, dziennikarza toruńskiej gazety, Marka Benera. Trup się znajdzie, a komplikacje wokół niego boleśnie rozdrapią stare rany.
Zaginięcie - to ciężarna żona Benera. Od trzech lat nieustannie jej szuka, rozbijając się o mur niewiedzy, fałszywych nadziei i mylnych tropów - o ile w ogóle wie, w jakich okolicach zacząć szukać. Wracając z kolejnej wyprawy Bener dostaje sprawę pożaru, w którym zginął człowiek. Dostaje też przy okazji perspektywę opuszczenia gazety, co czyni go, mam wrażenie, silniej zmotywowanym by iść pod prąd. Spłonął remontowany dom, w środku zwęglone zwłoki. Dlaczego do Benera od rana wydzwania jego była? Co ona ma wspólnego z tą sprawą? Dlaczego lokalny polityk wywiera wpływ na wydawcę i próbuje wciągnąć do współpracy niezbyt skorego do tego dziennikarza? Szemrany lokalny biznesmen, zasadzka, tortury, ucieczka ułatwiona przez nieznajomego wybawcę, śmierć szefowej fundacji, która narażała się władzom - a to tylko początek skomplikowanej intrygi.

niedziela, 2 lipca 2017

Wojciech Chmielarz - Zombie


„Prędzej czy później okazuje się, że ci, którzy wygrywają to ci, którzy myślą, że mogą wygrać.”
– Richard Bach

Wojciech Chmielarz to jak dla mnie ścisła czołówka wśród polskich pisarzy. Często wymieniam jego nazwisko podczas rozmów o książkach godnych polecenia. Każdy kolejna nowość spod „pióra” tego autora sprawia mi ogromną radość.

I przyznam szczerze, że na chwilę zwątpiłam…widząc tytuł tej właśnie książki. Zombie nie znoszę od zawsze, nie chciałam tego czytać, a jeszcze bardziej pisać recenzji.

Na szczęście sama zapowiedź z okładki odegnała moje wątpliwości. Wojciech Chmielarz powrócił w swoim wielkim stylu-tego byłam pewna!

Adam Górnik – młody błyskotliwy prokurator. Kochający mąż i troskliwy ojciec. Wzorowy obywatel. Jeden z najmłodszych zabójców w Polsce. Kiedy miał piętnaście lat, zamordował szkolnego kolegę, chuligana i postrach innych uczniów, Filipa „Korsarza” Korsarskiego, uderzając go młotkiem w głowę.
Wiele lat później dostaje wezwanie; jest przekonany, że wreszcie odkryto zwłoki jego ofiary. Teraz będzie mógł poprowadzić śledztwo we własnej sprawie i ostatecznie zatuszować zbrodnię. Jednak na miejscu znajduje ciało zabitej parę dni wcześniej dziewczynki. Szczątki Korsarza zniknęły. Czyżby wrócił zza grobu, żeby się zemścić?

czwartek, 29 czerwca 2017

Peter James - Ludzie doskonali

„Gdy dziesięć lat temu zacząłem zbierać materiały do tej powieści, 
ludzie mówili mi, że „dzieci projektowane genetycznie” to science fiction.
 Dzisiaj już tak nie jest….”

Kto z nas, rodziców nie pragnie, aby jego dziecko było zdrowe od narodzin.
Każdy z nas przez następne lata obserwuje jak się rozwija, rośnie i wszelkie sytuacje będące czymś odmiennym od schematycznych zachowań rówieśników powodują, że zaczynamy kartkować poradniki lub strony w internecie. Pomimo całej miłości jaką staramy się przelać na nasze pociechy, cały czas, gdzieś z tyłu głowy jest obawa o kolejne dni i lata. Zadajemy sobie w myślach tysiące pytań, na które nie znamy odpowiedzi. Patrzymy w przyszłość i oczami wyobraźni widzimy nasze dorosłe dziecko, jak dobrze radzi sobie w życiu, zdobywa kolejne stopnie kariery zawodowej, zakłada  rodzinę i osiąga sukces finansowy. 
Miłość i strach są chyba nierozłączne. 

Tak samo w przyszłość patrzyli John i Naomi Klaessonowie do czasu, aż dowiedzieli o nieuleczalnej chorobie ich ukochanego syna. Chorobie, którą odziedziczył z ich genów, które nieświadomie mu przekazali. W przypadku choroby Dreyensa-Schlemmera, na którą zachorował Halley, dziecko, musi otrzymać geny choroby od obydwu rodziców, co jest niezwykle rzadkie, a jednak się zdarzyło.

środa, 28 czerwca 2017

Jack Ketchum - Zabawa w chowanego

To musiało wydarzyć się pewnego upalnego lata czasów młodości, bo żadna inna pora roku, żaden inny czas życia nie inspiruje do takich wybryków. Nie mogło być inaczej, bo akurat wtedy coś wisiało w powietrzu. Atmosfera dzikości, szaleństwa, totalnego braku odpowiedzialności. Wakacje, nijakie miasteczko nad morzem i grupka znudzonych na śmierć bogatych dzieciaków. Wysokie klify, szybkie kabriolety, hormony buzujące pod skórą. Potrzebne było jakieś wyzwanie. Najprawdziwsze wyzwanie, które podniosłoby adrenalinę…

Takim wyzwaniem mogła być „Zabawa w chowanego”, jakiej podejmują się bohaterowie powieści Jacka Ketchuma. W opuszczonym domu, którego przeszłość wciąż skrywa nierozwiązane tajemnice, nieznane nawet miejscowym.
Dead River, czyli miasteczko na amerykańskim wybrzeżu. Dan to młody chłopak o nieciekawych perspektywach i zerowej motywacji. Każdy kolejny dzień to powtórka z dnia poprzedniego. I wtedy pojawia się ona – Casey. Dzika bogata dziewczyna z parą przyjaciół, która nie boi się kąpać nago, kochać szaleńczo w deszczu, kraść cudzych samochodów i kawioru z miejscowego sklepiku. Ożywi krew, rozgrzeje zmysły, na nowo obudzi marzenia. Szuka wrażeń, a Dan zna takie miejsce, gdzie tajemnica wciąż umożliwia popisy wyobraźni. To będzie lato, którego Dan nigdy już nie zapomni.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Agnieszka Płoszaj - Czarodziejka


Na początku był chaos… I w rzeczy samej – podobnie jest w powieści Agnieszki Płoszaj „Czarodziejka”. Zaczyna się mocnym, wyrazistym wspomnieniem z roku 1977, w którym to młoda kobieta zmęczona nieustającym płaczem noworodka i najwidoczniej niechcianym macierzyństwem, postanawia w przypływie żalu i bezradności pozbyć się dziecka wyrzucając go do pobliskiego kontenera na śmieci. Po chwili jednak uspokaja się i wraca po syna, lecz w danym miejscu już go nie ma…
Następnie autorka konfrontuje nas z mnogością postaci, zdarzeń, sytuacji i historii tak, że naprawdę początkowo trudno się w tym wszystkim połapać, a co dopiero zbić to w całość i wyciągnąć właściwą historię. Istny chaos i rozgardiasz, ale ostatecznie rodzi się w „Czarodziejce” życie i całkiem zgrabna kryminalna historia z wątkiem obyczajowo-psychologicznym, lecz mimo to niepozbawiona wielu niedociągnięć.

czwartek, 22 czerwca 2017

Jacek Radzymiński - Rozeznanie duchów

Jacek Radzymiński to nowa twarz na poletku polskiej literatury niesamowitej, a konkretnie literackiego horroru. „Rozeznanie duchów”, to także druga pozycja Wydawnictwa Fantom, które zadebiutowało na rynku zbiorem opowiadań Adama Podlewskiego – redaktora naczelnego Fantomu - „Wars i Sawa”. Widać wyraźnie, że wydawca związany jest bardzo mocno z Warszawą i nie chodzi mi o miejsce zamieszkania, a o miejsce umieszczenia akcji obydwu zbiorów.

„Rozeznanie duchów” to zbiór pięciu historii, połączonych osobami głównych bohaterów. W elitarnym warszawskim liceum cyklicznie powtarza się fala samobójstw. Siły, które żerują na życiu uczniów nie są specjalnie wybredne. Można podrzucić im inną ofiarę. Czy jednak w tak nawiedzonym mieście, jakim jest Warszawa, można porozumieć się z jednym duchem, by nie zaalarmować innych? Na marginesie społeczeństwa stolicy żyją tacy, którzy musieli nauczyć się rozpoznawać niejasne granice między tym, co zwyczajne, a tym, co nadprzyrodzone.

środa, 21 czerwca 2017

J. L. Bourne - On jest Tobą - wywiad specjalny.


1.       Witaj, miło móc z Tobą rozmawiać! Jestem wdzięczny za poświęcenie mi czasu. Z tego co wiem, nadal jesteś w armii. Czy możesz powiedzieć na czym polega tam twoja praca?

W zasadzie jestem oficerem marynarki wojennej USA. Zawód, w którym mnie wyszkolono to wywiad sygnałów powietrznych.

2.       Brzmi skomplikowanie. Wydawałoby się, że praca w armii, jest dobrze płatna i zapewnia dobrą emeryturę. Co sprawiło, że postanowiłeś zostać pisarzem?

Mówiąc prawdę, moi odpowiednicy pracujący w cywilu średnio zarabiają więcej niż personel wojskowy. Z tego powodu wojsko oferuje dobrą emeryturę, żeby choć tym konkurować z wynagrodzeniami w sektorze prywatnym. Zdecydowałem się na pisarstwo ponieważ widziałem, że jest przestrzeń do zapełnienia, przestrzeń w realistycznej post-apokaliptycznej fikcji.

piątek, 16 czerwca 2017

Łukasz Radecki - Królestwo gore


„Królestwo Gore” to pewien przekrój twórczości Łukasza Radeckiego, który kilkanaście lat temu na światło dzienne wypuścił swój pierwszy tekst. Nie zdziwcie się więc, jeśli historie z tego zbioru wydadzą wam się znane, ale będą też i takie, na które będziecie mieć „przyjemność” natrafić po raz pierwszy.

Gdy myślimy o gore, to w oczywisty sposób nasuwają nam się na myśl wszelkie opisy okrucieństw, wynaturzeń, dewiacji, orgii, krwi i wymiocin. Plugastwo w najgorszej postaci, bestialstwo dla samego bestialstwa. Radecki oddaje czytelnikowi w zbiorze czternaście opowiadań epatujących zgrozą, obrzydzeniem, naturalistycznymi opisami, ale przy tym nie są one bezmyślne, wręcz przeciwnie…

„Królestwo gore” to bardzo równy zbiór pod względem jakości umieszczonych w nim tekstów. O żadnym nie mogę powiedzieć, że był słaby, czy nieznaczący. Wśród tych wszystkich dobrych opowiadań mogę mieć tylko swoich faworytów takich jak: „Robaczywek”, Fundacja Hackenholta, „Wyrzygać duszę”, czy „Okruch”.

Paweł Majka - Berserk

Kraków usłany trupami. Stosy ciał, smród rozkładu, niegasnący ogień i zgliszcza ludzkiej cywilizacji. Taki obraz post-apokaliptycznej zagłady  w swej najnowszej książce prezentuje Paweł Majka. Świat opanowała gorączka, która początkowo rozwijała się powoli, dając niezauważalne w tłumie informacji przykłady obłędu. To nie były jednak jednorazowe ataki agresji, ale Berserk – zabójczy wirus, który pewnego dnia eksplodował z całą swoją siłą przetaczając się przez cały świat. Ludzie atakowali się nawzajem, w nieokiełznanym szale mordowali swoich najbliższych. Ludzkość została zdziesiątkowana, ale ci co ocaleli starają się żyć na nowo, w innym już świecie.

Być może ktoś stwierdzi, że Paweł Majka w „Berserku” powiela literacki schemat świata po zagładzie. Podobnych książek było wiele: „Metro 2033”, Walking Dead”, „Łabędzi śpiew”, „Wściekła krew”, „Piknik na skraju drogi”, czy „World War Z”. Sam autor nie unika nawiązań do części z tych książek, bo wszakże były one częścią kultury, która przestała istnieć. Jednak powieść Pawła Majki ma w sobie pewne ważne przesłanie, które daje do myślenia i uświadamia, że koniec tego co znamy i spustoszenie nas samych już się rozpoczęło.

wtorek, 13 czerwca 2017

Paula Hawkins - Zapisane w wodzie

„Znowu ją wiążą. Tym razem inaczej: lewy kciuk do dużego palca u prawej nogi, prawy do dużego u lewej. I Opasują sznurem w talii. A potem niosą do wody. (…) Tonie. Kiedy wyciągają ją po raz drugi, ma sine usta i już nie oddycha.

„Dziewczyna z pociągu” Pauli Hawkins przez jednych była uważana za wielki hit wśród thrillerów, ale byli i tacy, którzy uznali tę powieść za nieporozumienie. Wydaje mi się, że tych zbieżności w wyrażaniu opinii nie powinno już być w przypadku „Zapisane w wodzie”, gdyż jest to powieść bardzo dobra, wielowątkowa, mroczna, dojmująca i z pewną tajemnicą, która pozostała w wodzie.
Beckford jest miejscem naznaczonym tragedią. Na przestrzeni wielu lat zdarzyły się w nim rzeczy przerażające, okrutne, niejasne i ostateczne. To miasto, w którym polowano na czarownice, mordowano z bezsilności i szukano ukojenia,a może także pozbywano się niewygodnych kobiet? Dla wszystkich tych wydarzeń wspólnym mianownikiem była ciemna, zimna rzeka, która pochłaniała wszystkie te istnienia – w sposób bestialski, bądź też całkowicie dobrowolny.
Ostatnim lustrem, w którym widziała się Nell Abbott, była mroczna toń rzeki, w której kobieta postanowiła zakończyć swoje życie. Rzeka i historia osób, które w niej zginęły fascynowała ja od zawsze, a ostatecznie kobieta sama postanowiła ponieść się tej otchłani. Skoczyła.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Lian Hearn - Cesarz ośmiu wysp

Dziewięć lat przyszło czekać mi na nową powieść Lian Hearn. Wydawana w latach 2003-2008 pięciotomowa opowieść rodu Otori zafascynowała mnie i przez kilka lat wyczekiwałem każdego kolejnego tomu tej niezwykłej sagi. Gdy zobaczyłem, że Wydawnictwo Mag startuje z nową serią autorki, radości mojej nie było końca. Pomimo tego, że od przeczytania ostatniego tomu Otori za dużo już nie pozostało w mojej pamięci, to emocje jakie towarzyszyły mi w tamtych latach powróciły ponownie.

Dosłownie jedno zdanie o wydaniu „Cesarza ośmiu wysp”. Twarda oprawa, kolorowane brzegi stron, zakładka- wstążka i ciekawa grafika okładki z pewnością zaostrzyły mój apetyt na świetną lekturę.

Czy tak faktycznie się stało? W sumie tak, chociaż na początku trochę błądziłem i musiałem wracać kilka stron wstecz. Nie ze względu na zawiłości fabuły, czy drobne elementy, które mogły mi umknąć i bez nich zrozumienie dalszej akcji byłoby trudne. Hearn serwuje czytelnikowi kilku bohaterów i ze względu na obcobrzmiące japońskie nazwiska czasami gubiłem się kto jest kim. Gdy już wczytałem się w powieść, to problem zniknął, jednak na początku było to trochę irytujące.

czwartek, 8 czerwca 2017

Arnaldur Indridason - Ciemna rzeka

Islandia. Kraj, w którym żyje niespełna 400 tysięcy osób, zimy są ciemne i długie, a klimat zmienny. Są tam miejsca, w których człowiek nie żyje prawie wcale, są takie, z których ucieka do Reykjavíku. To właśnie w tej krainie lodu i ognia rozgrywa się thriller „Ciemna rzeka” Arnaldura Indridasona.


Trzydziestoletni mężczyzna zostaje odnaleziony w swoim mieszkaniu z poderżniętym gardłem. Śledczy określają cięcie jako precyzyjne, bardzo kobiece. Co ciekawe kolejne badania wykazały, iż w organizmie mężczyzny - a także w jego mieszkaniu – znajduje się rohypnol, czyli tak zwana tabletka gwałtu. Śledztwo prowadzi detektyw Elinborg, która po wszystkich tych szlakach dociera do niepokojących wniosków. Szybko bowiem okazuje się, że denat nie tylko jest ofiarą mordu, ale najprawdopodobniej sam był oprawcom.
Elinborg przemierza Islandie, by dotrzeć do sedna sprawy. Odwiedza zapomniane miejsca, grzebie w przeszłości i na nowo odkrywa zamierzchłe sprawy, starając się dociec do prawdy.

niedziela, 4 czerwca 2017

Stefan Ahnhem - Dziewiąty grób

Miłość, która prowadzi do zbrodni -Dziewiąty grób


Chociaż „Dziewiąty grób” jest drugą częścią serii  o policjancie Fabianie Risku,to ja dopiero teraz mam okazję zapoznać się z talentem Stefana Ahnhema. Bo,że jest pisarzem z ogromnym potencjałem stwierdzam bez dwóch zdań.

Szwedzki minister sprawiedliwości wychodzi z domu poselskiego po zażartej debacie. Wybiera boczne wyjście z budynku, żeby umknąć dziennikarzom, ale nigdy nie dociera do czekającego na niego samochodu. Zapadł się pod ziemię w samym centrum siedziby władz.

W tym samym czasie w Danii, w swoim domu w Kopenhadze zostaje brutalnie zamordowana żona pewnego celebryty. Dunja Hougaard rozpoczyna śledztwo, które wkrótce zawiedzie ją do Szwecji.

Jest tydzień przed Bożym Narodzeniem. Zima łapie Sztokholm i Kopenhagę w silnym uścisku, kiedy Fabian Risk dostaje polecenie, by w tajemnicy zbadał sprawę zniknięcia ministra. Oficjalnie śledztwo prowadzą służby specjalne, ale zarówno one, jak i Fabian oraz jego ciężarna koleżanka Malin Rehnberg szybko trafiają na ślepy zaułek. Wkrótce staje się jasne, że nic nie jest tym, czym się z początku wydawało, a pewne potężne siły robią wszystko, by skandaliczna prawda nie wyszła na jaw.

środa, 31 maja 2017

Alex Marwood - Najmroczniejszy sekret


Kiedy popularny pisarz zabiera się za komentowanie rzeczywistości, a w swoich utworach próbuje nawiązywać do prawdziwych wydarzeń, snując teorie spiskowe, czy na własną rękę rzucając przykryte warstwą fikcji oskarżenia, to musi zdawać sobie sprawę, że stąpa po bardzo grząskim gruncie. Zaginięcie Madeleine McCann sprzed dziesięciu lat jest taką kontrowersyjną sprawą, która ze względu na swoją okrągłą rocznicę zaczyna nawiedzać prozę z thrillerem na czele. Zniknięcie trzyletniej dziewczynki wzburzyło opinią publiczną, wywołało falę nienawiści w kierunku jej rodziców i znajomych, którzy wszystkim wokół zdawali się być zamieszani, ale przede wszystkim – winni. Co prawda dowodów jednoznacznych nie ma, policja wciąż miota się pośród poszlak, ale mimo to, publiczność gotowa jest rzucić kamieniem. W każdej chwili.

Być może najnowsza powieść Alex Marwood przynależy jedynie fikcji literackiej, ale mimo to nie jest tajemnicą, że jej „Najmroczniejszy sekret” jest kolejną książkową próbą odpowiedzi na pytania: Co mogło przytrafić się Madeleine i jak to możliwe, że dziecko zniknęło bez śladu? Oczywistym jest, że Madeleine przestała być Madeleine, a jej rodzina przestała być jej rodziną. Tożsamość ofiar i świadków została zmieniona. Miejsce akcji również. Tutaj liczy się moment, uchwycona chwila i sama intencja. I nie wyszło to tej powieści na dobre.
Niemoralnie bogaty magnat handlu nieruchomościami, Sean Jackson, dobrze wie, jak się porządnie zabawić. Jego pięćdziesiąte urodziny zbliżają się wielkimi krokami, a on planuje huczną imprezę pełną alkoholu, narkotyków i zabawy aż po świt. Nie bierze jednak pod uwagę, że jego kolejna z rzędu żona obrazi się na opiekunkę do dzieci i gromadka maluchów zostanie zbiorową kulą u nogi. Nie przewidział także, że jego była żona podeśle mu jego dwie nastoletnie córki, które za nic mają sobie szacunek do ojca, czy jakiekolwiek zasady. Ale impreza dochodzi do skutku, raz kozie śmierć! I faktycznie przytrafia się tragedia, która wywoła niemałe kontrowersje – z ekskluzywnej posiadłości znika Coco, jedna z trzyletnich bliźniaczek, córek Seana. Mijają lata, Sean umiera, a podczas jego pogrzebu prawda wreszcie ujrzy światło dzienne.

poniedziałek, 22 maja 2017

Miroslav Zamboch - Ostatni bierze wszystko

Miroslaw Zamboch to dość specyficzny czeski autor, który potrafi przykuć uwagę w całkiem udanym cyklu o Koniaszu, jak i popisać się kompletnie infantylnym science-fiction („Wylęgarnia”). Dlatego też do jego twórczości podchodzę zawsze bez szczególnych oczekiwań, świadom, że są równe szanse, że oto trafił do mnie utwór, który można porównać z dziełami klasyków, jak i taki, który będzie jedynie literacką pulpą. W przypadku zbioru opowiadań „Ostatni bierze wszystko”, talent Zambocha rozłożył się mniej więcej po środku. Niemal dosłownie.

Mamy tu do czynienia z trzema opowiadaniami osadzonymi właśnie w uniwersum Koniasza. Pierwsze z nich, „Długi sprint” to w zasadzie minipowieść i zdecydowanie najjaśniejszy punkt tego zbioru. Opisuje losy Tekuarda, drugiego syna najpotężniejszego króla - czarodzieja na kontynencie. Według tutejszego prawa na trzydzieści dni przed koronacją następcy ogłaszane zostają wielkie łowy. W ich trakcie każdy spośród jedenastu najbardziej wpływowych rodów w krainie ma prawo zabić dziedzica i założyć własną dynastię. Oczywiście pretendent przez lata jest przygotowywany do walki, wykorzystuje też ową sytuację, by pokazać swą moc i potęgę. Problem tkwi w tym, że Tekuard nigdy nie był nawet brany pod uwagę w przypadku tronu – jako drugi syn, pozbawiony całkowicie magicznych zdolności, nie zaprzątał sobie głowy polityką. Gdy jednak jego starszy brat ginie w wypadku na polowaniu kilka tygodni przed rozpoczęciem tradycyjnych łowów, wszystko się zmienia, uruchamiając lawinę spisków, zbrodni i bezwzględnej walki o przetrwanie.